Faworytem spotkania byli Hiszpanie, którzy są uważani za jednego z głównych kandydatów do tytułu. Początek meczu był jednak wyrównany, nawet z lekkim wskazaniem na Niemców, którzy z dużą łatwością zdobywali kolejne gole.

 

Nierówna pierwsza połowa

 

Po kwadransie zaczęła jednak zarysowywać się przewaga Hiszpanów. Od stanu 10:9 dla Niemców zespół trenera Manuela Cadenasa zdobył dziewięć goli, a dał sobie rzucić tylko dwa i prowadził już 18:11. Do końca pierwszej połowy Hiszpanie nie potrafili jednak powiększyć dorobku, a na dodatek stracili Jorge Maquedę, który został ukarany czerwoną kartką za rzut w twarz Steffena Weinholda z rzutu wolnego w ostatniej akcji przed przerwą.

 

Ponieważ wcześniej już grali w dwuosobowym osłabieniu, drugą połowę zaczęli w trójkę w polu. Niemcy jednak nie wykorzystali przewagi i jeszcze stracili gola.

 

Podopieczni islandzkiego trenera Dagura Sigurdssona cały czas musieli gonić wynik i przy stanie 26:28 w 51. minucie mieli szansę zbliżyć się na jedną bramkę, ale stracili piłkę. Chwilę później do siatki trafił Valero Rivera, a później skutecznie akcję w przewadze wykończył Victor Tomas i zrobiło się 30:26. Do końca pozostawały cztery minuty i tak doświadczony zespół jak Hiszpania nie mógł tej przewagi stracić.

 

8 bramek straty można odrobić !

 

W drugim meczu grupy C Szwecja pokonała Słowenię 23:21. Spotkanie rozstrzygnęło się w samej końcówce, mimo że na początku drugiej połowy Szwedzi prowadzili już 18:10. Dziesięć minut przed końcem był już remis 20:20.

 

W grupie D Dania pokonała w Gdańsku Rosję 31:25 (13:13). Pierwsza połowa toczyła się przy nieznacznej przewadze Rosji, która dwa razy prowadziła różnicą dwóch bramek - 5:3 w 13. oraz 11:9 w 26. minucie. Na przerwę drużyny zeszły jednak przy remisie 13:13, a początek drugiej odsłony zdecydowanie należał do Duńczyków. Aktualni wicemistrzowie Europy zdobyli trzy bramki z rzędu i w 34. minucie wygrywali 17:14.

 

Szczypiorniści "Sbornej" zdołali co prawda doprowadzić jeszcze do wyrównania - w 45. minucie było 20:20, jednak w końcówce całkowicie się pogubili. W 52. minucie Rosjanie przegrywali tylko 23:24, ale po banalnych stratach i kontrach rywali pozwolili w ciągu pięciu minut rzucić Duńczykom cztery bramki z rzędu.

 

Roland Mikler zatrzymał Czarnogórców

 

W drugim sobotnim spotkaniu grupy D Węgry wygrały w Ergo Arenie z Czarnogórą 32:27. Początek meczu zapowiadał bezproblemowy sukces Węgrów, którzy w 8. minucie, po rzucie Laszlo Nagy'ego, wygrywali już 8:2. Czarnogórcy nie dali jednak za wygraną i głównie za sprawą Vuko Borozana, który w pierwszych 30. minutach zdobył pięć bramek, zdołali zmniejszyć do przerwy przewagę rywali do czterech trafień.

 

W drugiej połowie zawodnicy z Bałkanów nadal powoli odrabiali straty i w 48. minucie, po rzucie Stefana Cavora, przegrywali tylko 23:25. Na więcej Węgrzy im jednak nie pozwolili.

 

Kilkoma skutecznymi interwencjami popisał się w bramce wybrany najlepszym zawodnikiem tego spotkania Roland Mikler, a kiedy po dwóch trafieniach Gabora Ancsina i jednym Bence Banhidiego drużyna prowadzona przez trenera Tałanta Dujszebajewa wygrywała w 57. minucie 29:23, losy tej konfrontacji były już rozstrzygnięte.

 

PAP