- Od 1 września zdarzeń zatrucia tlenkiem węgla było 2100, a w tym roku prawie 700. Od początku stycznia przez zatrucie zginęło już 19 osób – poinformował Frątczak. I dodał: - Ta statystyka nie tylko przeraża, ale powinna nam dać wszystkim do myślenia.


Czad również w nowoczesnym domu


- Zabójca jest niewidzialny, niesłyszalny i nie dający się powonieniem zlokalizować - powiedział ambasador akcji Piotr Fronczewski. Aktor przyznał, że przystępując do kampanii wiele się nauczył. - Kojarzyłem czad z substancją ze starego domu, a okazuje się, że do takiego wypadku może dojść w ekskluzywnym, nowoczesnym mieszkaniu. To jest przerażające - ocenił Fronczewski.


- I dotyczy to ludzi nie o niższym statusie materialnym, ale również ludzi bogatych i wykształconych - dodał Frątczak.

 


Uśpiona czujność


- Ludzie giną we własnych domach. Każdy z nas czuje się tam najbezpieczniej, usypiamy czujność - poinformował rzecznik Panstwowej Straży Pożarnej.


Frątczak podał również przyczyny zatruć. - Niestety zapominamy o przeglądach, zasłaniamy kratki wentylacyjne, nie otwieramy okien. Tlenek węgla powstaje wtedy, kiedy nie następuje pełny proces spalania. Żeby nie dochodziło do zatruć, potrzebny jest tlen. Kiedy go jest mniej, to nawet sprawne urządzenie może spowodować emisję tlenku węgla - wyjaśnił Frątczak.


Aby uniknąć tragedii organizatorzy kampanii namawiają do zamontowania czujki tlenku węgla.


Więcej informacji o "Czadowych Domach" znajdziesz tutaj.