Jeden z członków Państwa Islamskiego, który odpowiedzialny jest za zlecenie przeprowadzenia ataków w Dżakarcie to Bahrun Naim. Zdaniem policji mieszka obecnie w Syrii, ale w roku 2010 został zatrzymany przez władze Indonezji za nielegalne posiadanie amunicji. Jak informuje szef policji Tito Karnavian, Naim został postawiony przed sądem i skazany na 2,5 roku więzienia, ale udało mu się uciec z kraju.

 

Wyjechał do Syrii, gdzie w mieście Rakka założył dżihadystyczny oddział Katibah al Nusantara.

 

- Jego głównym zadaniem było od tej pory zjednoczenie wszystkich zwolenników ISIS w regionie Azji Południowo-Wschodniej, w tym Indonezji, Malezji i na Filipinach - poinformował Karnavian.

 

Przeszukania domów i aresztowania podejrzanych

 

Według policji trzech podejrzanych o przeprowadzenie zamachów ujęto w piątek wczesnym rankiem w ich domach w Depok na przedmieściach Dżakarty. Telewizja Metro TV pokazała skutych kajdankami mężczyzn konwojowanych przez policjantów.

 

Przedstawiciel policji generał Anton Charliyan poinformował na konferencji prasowej, że w domu jednego z pięciu zabitych przez policję napastników znaleziono flagę ISIS. Władze twierdzą, że udało się ustalić tożsamość wszystkich pięciu zamachowców. - Dwóch z nich było wcześniej skazanych i odsiadywało wyroki więzienia za działalność terrorystyczną - dodał generał.

 

Wyzwanie dla indonezyjskich służb bezpieczeństwa

 

Jeśli potwierdzi się, że za czwartkowe zamachy odpowiada ISIS, indonezyjskie siły bezpieczeństwa staną przed wielkim wyzwaniem, gdyż dotychczas liczono, iż ugrupowanie to ma w Indonezji jedynie sympatyków i nie istnieją w tym kraju żadne aktywne komórki zdolne do planowania i dokonywania podobnych ataków.

 

W czwartek pięciu mężczyzn dokonało zamachów na kawiarnię i policyjny posterunek w Dżakarcie z użyciem bomb domowej roboty, broni palnej i pasów z ładunkami wybuchowymi. Wszyscy zostali zabici przez policję. Oprócz nich zginęły dwie inne osoby - Kanadyjczyk i obywatel Indonezji, a 20 kolejnych zostało rannych.

 

CNN, BBC, PAP