- Przypomnę, że dzisiaj mamy taki potężny kanał, polegający na tym, że służby korzystają tylko z ustawy o świadczeniu usług elektronicznych. Teraz dodatkowo wprowadzimy przepisy mówiące o tym, że dane będą zbierane pod nadzorem sądów - powiedział poseł PiS w rozmowie z Joanną Górską.

 

18 miesięcy na śledzenie


- Dzisiaj służby mogły dwa, trzy lata zbierać dane z internetu, z korespondencji, z podsłuchów telefonów - podkreślił Czartoryski. Poseł wyjaśnił, że nadzór sądów oznacza, że będzie się to odbywać przez maksymalnie 18 miesięcy. - Dodatkowo co trzy miesiące służby będą musiały zwrócić się do sądu, by uzasadnić, że takie zbieranie jest celowe. Jeśli sąd stwierdzi, że już nie należy dalej zbierać danych, to dane muszą być zniszczone, dzisiaj tego nie ma - wyjaśnił.


Czartoryski dodał, że sytuacja poprawi się również dlatego, że "każdego roku będzie musiał przed Sejmem stanąć minister i przedstawić, ile danych zostało zgromadzonych, skąd były zbierane, ile zostało zniszczonych".


Poprawki opozycji przyjęte


Zdaniem posła, czwartkowe prace komisji sejmowych były długie i rzetelne. - Przyjęliśmy poprawki klubu Kukiz’15, dotyczące tego, że komendant będzie musiał prowadzić rejestr oraz poprawki Nowoczesnej dotyczące małych i dużych przedsiębiorców - wyjaśnił.


Równocześnie Czartoryski skomentował poprawki Platformy Obywatelskiej: - PO uważa, że nie powinniśmy spraw związanych z danymi internetowymi wpisywać do ustawy. Nie możemy się na to zgodzić - powiedział.


Organizacje nie wskazały wadliwych przepisów


Organizacje pozarządowe oraz fundacje krytykowały projekt PiS ws. inwigilacji i bilingów. Dziesięć z nich złożyło list do Sejmu. Twierdzą, że ustawa nie jest zgodna z konstytucją i prawem Unii Europejskiej. – Wszystkim organizacjom pozwoliłem zabrać głos. Żadna z tych organizacji nie wskazała konkretnego przepisu, który by uzasadnił taką treść - skomentował Czartoryski.

 

Polsat News