Celem ataku bojowników PKK były budynki mieszkalne funkcjonariuszy policji w mieście Cinar. Do zamachu doszło w środę około godz. 23.30 (godz. 22.30 w Polsce) - przekazało biuro gubernatora prowincji. W zamachu zginęły dwie osoby z rodzin policjantów, a ciała czterech kolejnych zabitych, również cywilów, wyciągnięto spod gruzów zniszczonego budynku. Ranni, wśród nich funkcjonariusze, zostali przetransportowani do pobliskich szpitali. Napastnicy ostrzelali też ośrodek sił bezpieczeństwa w tej okolicy, co doprowadziło do wymiany ognia, w której nikt nie ucierpiał.

 

Atak zdecydowanie potępił premier Turcji Ahmet Davutoglu i zapowiedział, że władze będą kontynuowały walkę "z każdą formą terroru".

 

PKK, która domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji, jest uznawana przez UE i USA za organizację terrorystyczną. Bojownicy organizacji chwycili za broń w 1984 roku i szacuje się, że od tego czasu konflikt kurdyjsko-turecki pociągnął za sobą ok. 40 tys. ofiar śmiertelnych, głównie kurdyjskich rebeliantów.

 

Na południowym wschodzie Turcji, zamieszkanym głównie przez Kurdów, zrobiło się niespokojnie, odkąd w lipcu ubiegłego roku zerwany został rozejm między bojownikami PKK, a tureckimi siłami bezpieczeństwa.

 

W 2015 roku "wyeliminowanych zostało ponad 3 tys. terrorystów" z PKK - powiedział pod koniec grudnia turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan.

 

PAP/Reuters