W trzeciej minucie polski bramkarz gospodarzy wykonywał aut bramkowy, ale podał piłkę wprost do ustawionego na 20. metrze pomocnika rywali Adama Johnsona. Ten odegrał do Włocha Fabio Boriniego, który uderzył na bramkę. Fabiański zdołał obronić jego strzał, ale przy dobitce Jermaina Defoe był bezradny.

 

W 21. minucie sędzia przyznał Swansea City rzut karny, choć według relacji angielskich mediów zupełnie niesłusznie dopatrzył się faulu na Ghańczyku Andre Ayewie. "Jedenastkę" wykorzystał reprezentant Islandii Gylfi Sigurdsson.

 

Sam Ayew wpisał się na listę strzelców w 40. minucie, gdy otrzymał dalekie podanie od Fabiańskiego, wpadł w pole karne i nie dał szans włoskiemu bramkarzowi "Czarnych Kotów" Vito Mannone. W tym czasie gospodarze grali już w dziesiątkę, ponieważ czerwoną kartkę zobaczył Kyle Naughton. Sędzia dopatrzył się jego brutalnego faulu, ale ta decyzja również wywołała wiele kontrowersji.

 

- Arbiter powinien za to odejść z pracy. Takie sędziowanie w meczu na tym poziomie... to szaleństwo! - grzmiał były piłkarz Steve Claridge, obecnie komentator BBC.

 

Goście wyrównali w 49. minucie, gdy Fabiańskiego efektownym strzałem z dystansu pokonał Holender Patrick van Aanholt. Piłka otarła się o jednego z obrońców i odbiła od słupka. Sunderland objął prowadzenie w 61. minucie, a drugą bramkę tego wieczoru zdobył Defoe, wykorzystując sytuację sam na sam z Fabiańskim. W końcówce Defoe skompletował hat-trick, ustalając wynik meczu na 4:2. Polski bramkarz znów był bez szans.

 

Wynik tego spotkania był ważny w perspektywie walki o utrzymanie w ekstraklasie. Drużyna ze Swansea wciąż jest 17. w tabeli, ale ma tylko 19 punktów - jeden przewagi nad znajdującymi się w strefie spadkowej Sunderlandem i Newcastle United. Ostatnia Aston Villa zgromadziła 11.

 

"Wasyl" na ławce, przegrany Boruc, remis Hiddinka

 

Nie brakowało również emocji w Liverpoolu, gdzie gospodarze podejmowali lidera tabeli Arsenal Londyn. "The Reds" prowadzili już 1:0 i 2:1, dwukrotnie po bramkach Brazylijczyka Roberto Firmino, ale goście odpowiedzieli trafieniami Walijczyka Aarona Ramseya i dwoma Francuza Oliviera Giroud. Jednak w 90. minucie na 3:3 trafił rezerwowy Walijczyk Joe Allen.

 

"Kanonierzy" wciąż są na pierwszym miejscu z 43 punktami, ale wyprzedzają Leicester City już tylko dzięki lepszej różnicy bramek. "Lisy" wygrały na wyjeździe z Tottenhamem Hotspur 1:0, przełamując serię trzech kolejek bez zdobytego gola. Decydująca bramka padła dopiero w 83. minucie, a jej zdobywcą był Niemiec Robert Huth. Marcin Wasilewski oglądał spotkanie z ławki rezerwowych gości.

 

Trzeci w tabeli jest Manchester City, który po bezbramkowym remisie przed własną publicznością z Evertonem zgromadził 40 punktów. Czwarte miejsce zajmuje Tottenham (36), który poniósł dopiero trzecią porażkę w tym sezonie. Mniej - o jedną - ma tylko Leicester City.

 

Trzeci remis w czwartym ligowym meczu pod wodzą Holendra Guusa Hiddinka zanotowała broniąca tytułu Chelsea Londyn. Tym razem podzieliła się punktami z West Bromwich Albion (2:2) i z dorobkiem 24 zajmuje dopiero 14. miejsce. Do środowego rywala traci trzy "oczka".

 

We wtorek grał także inny polski bramkarz w Premier League, Artur Boruc. Pomimo dobrej postawy w bramce AFC Bournemouth, nie uchronił swojego zespołu od porażki z West Ham United 1:3.

 

Dzięki zwycięstwu "Młoty" awansowały na piąte miejsce w tabeli z 35 punktami. Wyprzedzają o jeden Manchester United, który zremisował na wyjeździe z Newcastle United 3:3.

 

PAP