Zdaniem Osta, lider PiS Jarosław Kaczyński dokonuje "bezkompromisowej rewolucji", która ma polegać na odejściu od liberalnych instytucji i etosu kompromisu na rzecz "monopolu władzy".


Walka z Trybunałem Konstytucyjnym, jak ocenia Ost, objawiła "zabójczą kombinację cynizmu, hipokryzji i determinacji", które od dawna należą do "arsenału Kaczyńskiego". Jeśli chodzi natomiast o ustawę medialną, to "PiS nie próbuje nawet ukrywać swych intencji, by wyeliminować krytykę" - dodał.


Politolog uważa, że istnieją "zadziwiające podobieństwa" między tym, w jaki sposób komuniści bronili oraz jak obecnie PiS broni swych rządów, w tym poprzez "delegitymizację przeciwników". "W światopoglądzie PiS nie ma przeciwników, a tylko zdrajcy" - dodaje.


Analityk krytycznie pisze też o poprzednim rządzie PO, który w jego ocenie uprawiał pragmatyczną i proeuropejską politykę i nie izolował Kościoła, "jednocześnie prowadząc samobójczy program przeciwko pracownikom". Ost przypomina, że to za rządów PO Polska miała największą w Europie liczbę osób na tzw. umowach śmieciowych.


"Na razie jednak liberalny autorytaryzm postępuje. PiS zasługuje na najmocniejsze międzynarodowe potępienie za swą kampanię przeciwko demokracji, lekceważenie zasad prawa i niebezpieczne oczernianie krytyków" - zaznacza Ost.


"Stany Zjednoczone powinny wywierać presję na polski rząd"


Prestiżowy dwumiesięcznik "Foreign Affairs" piórem profesorów politologii Daniela Kelemena oraz Mitchella Orensteina napisał: "jeśli UE poniesie porażkę w obronie demokracji i rządów prawa w Polsce, tak jak to miało miejsce na Węgrzech, to straci wiarygodność jako związek pluralistycznych demokracji i ryzykuje wywołanie fali regresu demokracji w innych państwach członkowskich".


"Musi być jasne, że kraj może doświadczyć kosztownych sankcji, w tym zawieszenia unijnych funduszy, jeśli rząd PiS nie będzie szanował zasad demokracji" - czytamy na łamach "FA".


"Stany Zjednoczone też powinny wywierać presję na polski rząd, który jest zwolennikiem zwiększenia obecności NATO w Polsce i ma organizować w tym roku szczyt Sojuszu, dając jasno do zrozumienia, że oczekuje od sojusznika respektowania demokratycznych wartości" - dodaje "FA".


"W Europie wybuchła sprawa Polski"


Obecnie Polska - największa siła napędowa Europy Środkowo-Wschodniej i "podręcznikowy przykład transformacji" po czasach komunizmu - obrała nowy kurs, którego Unia Europejska nie może lekceważyć - napisał dziennik "Corriere della Sera".


"W Europie wybuchła sprawa Polski. To generalna próba wyrównania rachunków z populistyczną falą, która grozi tym, że ogarnie stolice w Unii" - ocenia publicysta lewicowej gazety "La Repubblica" Andrea Bonanni. "Sam fakt, że europejski rząd zostaje wezwany, by przed Komisją, Parlamentem i Radą wytłumaczyć się ze swej wiarygodności demokratycznej, stanowi niebywały cios dla jego legitymacji politycznej".


"Kraj, który zasiada na ławie oskarżonych w tak niewygodnym i spektakularnym procesie, nieuchronnie jest karany także w inny sposób, mniej bezpośredni" - ocenia publicysta. Podaje przykład tracącego na wartości złotego i spadków na warszawskiej giełdzie.


"Sankcje wobec Polski byłyby złym posunięciem"


Dotychczasowe działania rządu w Polsce wywołują niepokój, ale obłożenie tego kraju unijnymi sankcjami świadczyłoby o braku szacunku UE dla woli polskich wyborców - ocenił szwajcarski dziennik "Neue Zuercher Zeitung".


"Plany, takie jak zapowiedziane zwolnienia całych załóg w mediach publicznych w celu zastąpienia ich pracownikami przyjaznymi rządowi, wydają się ekstremalne. Jednak w mniejszym lub większym stopniu wszędzie, nie tylko w Polsce, politycy próbują zdobyć władzę nad nadawcami".


W Polsce "dzikie polityczne obyczaje mogą się wielu wydać osobliwe, ale przecież nikt nie twierdzi, że październikowe wybory parlamentarne zostały sfałszowane". Komentator wydawanej w Zurychu gazety zauważa, że Polacy doświadczyli już "burzliwych rządów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego", więc zdawali sobie sprawę z tego, "co ich czeka, gdy powierzali jego partii absolutną większość parlamentarną. Nie ma powodu, by wątpić w prawowitość woli narodu".


"Sankcje UE wobec Polski, które i tak nie rokują zbyt wielkich nadziei, byłyby jednak złym posunięciem i prawdopodobnie przyniosłyby skutek odwrotny do zamierzonego. Po pierwsze, pobudziłyby odruch obronny i nacjonalistyczne nastroje oraz dałyby legitymację wątpliwej polityce PiS. Po drugie, unijne sankcje kwestionowałyby podstawowe wartości, na które Unia się powołuje. Z demokratycznymi zasadami trudno jest pogodzić brak szacunku dla suwerenności i woli polskiego wyborcy" - konkluduje publicysta "Neue Zuercher Zeitung".

 

PAP