Pracownicy ośrodka dla uchodźców Forus Akuttinnkvartering w miejscowości Stavanger otrzymali telefoniczne zgłoszenie spoza placówki, że w ośrodku mogło dojść do gwałtu na trzyletnim chłopcu. Od razu wezwali policję. 

 

- Badamy sprawę pod kątem najgorszego, co mogło się stać, czyli gwałtu - mówił naczelnik lokalnej policji Bjorn Kare Dahl. - Nie mamy jeszcze żadnych podejrzanych, nie ma żadnych świadkow  - dodał.


Chłopiec pod opieką matki trafił do kliniki dla ofiar gwałtu. Później został przewieziony na oddział dziecięcy Uniwersyteckiego Szpitala w Stavanger. Zarówno on, jak i jego rodzina zostali już przesłuchani. W ośrodku dowody zbierają także specjaliści kryminalistyki.


- Mamy wielu pracowników, zarówno sanitariuszy, jak i ochroniarzy, ale nikt nic nie widział - powiedział rzecznik ośrodka Lars Petter Einarsson.


Do gwałtu miało dojść 6 stycznia ok. godz. 22 w ośrodku dla migrantów, w którym przebywa ok. 800 osób. Policja nie podała narodowości dziecka. Wiadomo jedynie, że przebywał w ośrodku razem z rodziną.

 

www.aftenbladet.no