Informację o przeszukaniach potwierdził przedstawiciel francuskiej centrali związkowej Powszechnej Konfederacji Pracy CGT. Według przedstawicieli związków zawodowych, śledztwo jest konsekwencją afery z pomiarem emisji spalin w samochodach Volkswagena.

 

Kolejny podejrzany

 

- Były przeszukania w kilku obiektach Renault - powiedział Florent Grimaldi z CGT. - Kierownictwo nie potwierdza, że chodzi o emisję tlenków azotu, ale biorąc pod uwagę sektory, które były kontrolowane sądzimy, że może to mieć z tym związek - dodał.

 

Koncern w krótkim komunikacie przyznał że chodzi o kwestie emisji spalin. Jednocześnie podkreślił, że śledczy nie znaleźli dotychczas żadnych dowodów na wyposażanie samochodów Renault w rozwiązanie, które umożliwiałoby manipulacje emisją spalin. Zapewniono o pełnej współpracy w śledztwie.

 

W listopadzie ubiegłego roku media informowaly że Renault może być kolejnym "podejrzanym”, jeśli chodzi emisję spalin. Niemieckie Stowarzyszenie Wspierania Ochrony Środowiska (DUH) ujawniło przeprowadzone na jego zlecenie badania modelu Renault Espace z silnikiem Diesla 1,6 dCi. Ekolodzy poinformowali, że emisja tlenku azotu w tym modelu 25-krotnie przekroczyła normę Euro-6.

 

Volkswagen się przyznał


Na początku września Volkswagen przyznał się do postawionych mu przez amerykańską federalną Agencję Ochrony Środowiska (EPA) zarzutów, że w swych samochodach z silnikami diesla instalował zabezpieczenia przed nadmierną emisją tlenków azotu podczas testów. Oprogramowanie, które wyłączało system neutralizacji tlenków azotu podczas normalnej eksploatacji samochodu i włączało go w razie rozpoznania, że silnik poddawany jest testom, zainstalowano w blisko 600 tys. sprzedanych w USA samochodów produkowanych przez niemiecki koncern.
 
Ujawnienie tego faktu wywołało najpoważniejszy w ostatnich latach skandal w globalnej branży motoryzacyjnej. W sumie afera dotyczy ok. 11 milionów samochodów tego koncernu na świecie.

 

Sytuacja pogorszyła się jeszcze, gdy w listopadzie najpierw wyszło na jaw, że Volkswagen mógł zaniżać poziom zużycia paliwa i emisji CO2 w przypadku ok. 800 tys. aut, głównie z silnikami Diesla, a później - że problem ten może dotyczyć większej liczby samochodów (także benzynowych) niż poprzednio zakładano.

 

PAP, polsatnews.pl