"Naukowcy i technicy Korei Północnej są gotowi do zdetonowania bomb wodorowych, które są w stanie zmieść terytorium całych Stanów Zjednoczonych naraz" - przekazała agencja KCNA.

 

Pjongjang dodał - pomimo wygłoszenia pogróżek skierowanych w stronę Stanów Zjednoczonych - że przeprowadzona przed kilkoma dniami próba jądrowa "nie miała na celu zagrożenia ani prowokowania żadnego państwa w konkretnym celu". Reżim ma budować swój arsenał jądrowy, aby móc rywalizować ze Stanami Zjednoczonymi, które mają "wrogą politykę wobec Korei Północnej".

 

Eksperci: reżim finguje swoje nagrania

 

Nagranie opublikowane kilka dni temu przez Koreę Północną i rzekomo pokazujące odpalenie pocisku balistycznego z okrętu podwodnego zostało sfingowane - pisze Associated Press w środę, powołując się na analizy przeprowadzone przez amerykańskich ekspertów.

 

Reżim w Pjongjangu ogłosił niedawno, że wbrew zakazującym tego sankcjom ONZ jest w stanie odpalić pocisk z głowicą atomową z okrętu podwodnego. W piątek północnokoreańska telewizja państwowa wyemitowała nagranie z rzekomego próbnego odpalenia takiego pocisku, co - jak podano - miało mieć miejsce w grudniu ubiegłego roku. W przeciwieństwie do poprzedniej takiej próby, przeprowadzonej w maju 2015 roku, ta została ogłoszona z opóźnieniem.


Tymczasem z analizy kalifornijskiego ośrodka na rzecz nierozprzestrzeniania broni jądrowej, James Martin Center for Nonproliferation Studies (CNS), wynika, że "doszło do odpalenia pocisku, po czym próba zakończyła się spektakularną porażką". - Aby ukryć ten fakt, Korea Północna majstrowała przy nagraniu - twierdzi ekspertka CNS Melissa Hanham.

 

rt.com, PAP