- Komisja Europejska zdecydowała w środę o wszczęciu wobec Polski pierwszego etapu procedury dotyczącej ochrony państwa prawa ze względu na to, że wiążące zasady dotyczące TK nie są obecnie przestrzegane - poinformował wiceszef KE Frans Timmermans. Podkreślił, że celem KE "jest głębsza ocena sytuacji, wyjaśnienie faktów w obiektywny sposób i racjonalne rozwiązanie problemów z Polską, a nie oskarżanie czy wdawanie się w polemikę".


Jak przekonywał dziennikarzy w Sejmie rzecznik rządu Rafał Bochenek, jest to orientacyjna czynność Komisji "na bazie pewnych spekulacji, które pojawiały się w krajach zachodniej Europy". - Komisja Europejska po prostu chce powziąć nieco więcej informacji na temat tego, co dzieje się w Polsce. Z miłą chęcią poinformujemy przewodniczącego Komisji, zapraszamy go oczywiście do Polski - powiedział Bochenek.


Przypomniał, że zaproszenie do szefa KE Jean-Claude Junckera wystosowała premier Beata Szydło podczas wtorkowej rozmowy telefonicznej. - Powiedział, że przyjedzie - relacjonował rzecznik rządu. Jak dodał, spotkanie być może uda się zorganizować w ciągu 1-2 miesięcy.

 

"To bardzo dobrze"

 


- Polska jest w UE, to nie są sprawy zagraniczne. Chcemy mówić o tym, co jest wewnętrzną sprawą Unii. O tym chcą też rozmawiać politycy UE. Nie ma w tym nic dziwnego, że są zainteresowani stanem demokracji w Polsce, tak jak my jesteśmy zainteresowani stanem, z którym mamy do czynienia w niektórych krajach - powiedziała posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.


Dodała, że "wszczynana jest procedura, która zaczyna się od pewnego monitorowania, od zapoznania się z tym, co się dzieje w Polsce i bardzo dobrze". - Nie będzie już oskarżeń na temat nieuzasadnionych donosów na zachód, politycy sami sobie wyrobią zdanie - wyjaśniła.

 

"Polacy głosowali na inny PiS"


- To smutna informacja, która potwierdza, że Komisja Europejska nie akceptuje tego, co w Polsce stało się z demokracją parlamentarną - tak decyzję KE ocenił Grzegorz Schetyna (PO).


Podkreślił, że rządy PiS muszą się zmienić. - PiS musi zmienić swoją politykę w stosunku do opozycji, w stosunku do procesu legislacyjnego i wreszcie przestać ciągle powoływać się na werdykt wyborczy z końca października, bo Polacy głosowali na inny program wyborczy, na inny PiS, a coś zupełnie innego otrzymali - powiedział b. szef MSZ, a obecnie przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych.


"Rząd musi zweryfikować swoją politykę"

 


- Niedobrze, że rykoszetem dostajemy po działaniach PiS w sprawie TK. Ten rykoszet odbija się od Brukseli. Jest to sytuacja, z którą mamy do czynienia pierwszy raz w historii, pierwszy raz ta procedura została zastosowana. Nie wiemy, jak to będzie wyglądało – mówił prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.


- Mam nadzieje, ze rząd będzie otwarty na dialog, bo leży to w interesie Polski. Musi też zweryfikować swoja politykę w kraju - dodał.

 

Trzy etapy

 

Procedura reagowania na systemowe zagrożenia dla rządów prawa istnieje od marca 2014 roku. Jej celem jest umożliwienie Komisji Europejskiej dialogu z danym państwem członkowskim, aby zapobiegać "wyraźnemu ryzyku poważnego naruszenia" przez państwo unijne m.in. wartości demokratycznych.

 

Proces ten składa się z trzech etapów.

 

Pierwszym jest ocena KE, podczas której gromadzone i oceniane są wszystkie informacje dotyczące ewentualnych zagrożeń.

 

W kolejnym kroku, o ile sprawa nie zostanie załatwiona wcześniej, procedura przewiduje publikację przez KE "zalecenia w sprawie państwa prawnego". To wytyczne, by państwo członkowskie rozwiązało stwierdzone problemy w wyznaczonym terminie i poinformowało o tym Brukselę.

 

W trzecim etapie KE monitoruje działania podjęte w odpowiedzi na jej zalecenia. Jeśli uzna, że nie są one wystarczające, może skorzystać z mechanizmu przewidzianego w art. 7 Traktatu o UE, czyli zwrócić się do Rady o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszania wartości UE przez kraj unijny.


Polsat News, PAP