Większość zabitych to Niemcy - przekazał turecki premier Ahmet Davutoglu niemieckiej kanclerz Angeli Merkel w rozmowie telefonicznej, o której poinformowały Reutersa źródła w biurze premiera. Szef tureckiego rządu powiedział też Merkel, że wszystkie szczegóły na temat toczącego się w sprawie zamachu śledztwa zostanę przekazane niemieckiej stronie.

 

Wcześniej turecki wicepremier Numan Kurtulmus poinformował, że dwójka z 15 rannych osób jest w stanie ciężkim. Wśród rannych jest sześciu turystów z Niemiec, jeden obywatel Norwegii i jeden obywatel Peru. Wcześniej pojawiały się także informacje o rannym obywatelu Płd. Korei.

 

Tureckie władze badają rodzaj użytego ładunku wybuchowego i prowadzą śledztwo. Do eksplozji doszło ok. godz. 10 czasu lokalnego (ok. 9 w Polsce).

 

Turecki prezydent w wystąpieniu telewizyjnym potępił akt terroru w Stambule i powiedział, że stoi za nim syryjski zamachowiec samobójca. Zasugerował, że odpowiedzialni za eksplozję mogą być dżihadyści. Minister spraw wewnętrznych kraju później potwierdził tę informację, mówiąc że syryjskiego samobójcę zidentyfikowano na podstawie części ciała znalezionych w miejscu wybuchu.

 

Żadne ugrupowanie do tej pory nie wzięło na siebie odpowiedzialności za zamach.

 

"Ziemia się zatrzęsła"

 

Jedna z turystek opowiadała, że "eksplozja była tak silna, że ziemia się zatrzęsła", a ona wraz z córką ukryła się w sąsiednim budynku. Detonacja była słyszana i odczuwana na oddalonym o kilka kilometrów placu Taksim - relacjonowali świadkowie.

 

Plac Sułtana Ahmeda znajduje się w historycznej części Stambułu, gdzie znajdują się Hagia Sophia i Błękitny Meczet - obiekty będące w światowej czołówce atrakcji turystycznych.

 

W październiku 100 osób zginęło podczas zamachu w Ankarze

 

Turcja doświadczyła dwóch krwawych zamachów bombowych w ubiegłym roku; oba są przypisywane Państwu Islamskiego (IS). W lipcu w ataku w mieście Suruc, przy granicy z Syrią, zginęło ponad 30 ludzi, głównie prokurdyjskich działaczy.

 

10 października przed głównym dworcem w Ankarze w najkrwawszym zamachu w historii Turcji śmierć poniosło ponad 100 osób.

 

Podobnie jak w razie poprzednich zamachów tureckie władze zarządziły blokadę pewnych informacji. Wprowadzono zakaz przekazywania zdjęć ofiar i informowania o szczegółach śledztwa.

 

 

 

Reuters, PAP