- Po raz pierwszy o tym słyszę. Nie znam takich przypadków i byłabym wdzięczna, żeby minister Jaki wskazał konkretne sądy, które kupowały takie czasopisma. Jeżeli jednak takie pozycje były na oferowanej przez ministerstwo liście, to trudno mieć pretensje, że ktoś przyjął ofertę - stwierdziła Zawisza, i dodała, że sędziowie mieli dostęp do najróżniejszych branżowych pism.

 

"Jednostronny katalog"

 

- Nie zmienia to naszej opinii, że taki katalog nie powinien być jednostronny. Albo ograniczamy się do pism prawniczych, albo dopuszczamy prasę ogólnopolską, ale wtedy powinny być dostępne wszystkie opcje - dodała rzeczniczka stowarzyszenia.

 

Według Zawiszy, wiceminister Jaki nie ma racji, kiedy mówi, że poprzednio promowane były pisma określonej opcji politycznej. - Z tego co wiem, poprzedni katalog był szerszy. Dostępne były pisma i prawicowe, i lewicowe, a teraz wprowadza się ograniczenia - stwierdziła.

 

Rzeczniczka Iustitii uważa, że katalog w ogóle może być zbędny. - Zastanawiałabym się, czy za publiczne pieniądze tworzyć taki katalog zamiast ograniczyć się do prasy, która ma dodatki prawnicze przydatne w pracy. Wiele pism z nowego katalogu nie spełnia tego wymogu - argumentowała.

 

"Resort dba o pluralizm"

 

30 grudnia wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki wysłał do dyrektorów wszystkich sądów w kraju pismo, w którym wyraził zgodę na samodzielny zakup prasy. Dołączył do niego katalog zawierający 146 tytułów. 140 pozycji to specjalistyczna prasa prawnicza. Oprócz nich sądy mogą kupować jeszcze "Nasz Dziennik", "Rzeczpospolitą", "Dziennik Gazetę Prawną", dziennik regionalny, "W Sieci" oraz "Do rzeczy".


"Przez ostatnie lata preferencje miały >>GW<<, >>Newsweek<< i >>PolitykaMM. Teraz w ramach pluralizmu wybraliśmy inne tytuły. To zawsze był katalog zamknięty. Nic się nie zmienia. Zawsze ktoś miał przywilej. Tylko my dbamy aby uprzywilejowani się zmieniali" - tak wyjaśnił swoją decyzję Jaki na Twitterze.

 

polsatnews.pl, Polsat News