Gazeta odnotowuje, że 13 stycznia sytuacja w Polsce będzie tematem dyskusji komisarzy UE. Przypomina, że od 2014 roku istnieje procedura reagowania na systemowe zagrożenia dla rządów prawa, wprowadzona dla umożliwienia reakcji na sytuację na Węgrzech.

 

"Nocna zmiana"

 

"Tym razem problem pochodzi z Polski i jest poważniejszy" - ocenia gazeta, według której "w zadziwiającym tempie i szczególnie chętnie w nocy nowa władza (...) podjęła szereg kroków odnoszących się do samych fundamentów państwa prawa".

 

"Opozycja oskarża nowy rząd o chęć całkowitego przekształcenia systemu politycznego w kraju, w którym instytucje demokratyczne, ustanowione w 1989 roku po upadku komunizmu, są nadal bardzo młode" - podkreśla "Le Monde".

 

Odnotowuje zarazem, że popularność Prawa i Sprawiedliwości spada, a opozycja regularnie mobilizuje dziesiątki tysięcy ludzi do demonstracji w wielu polskich miastach.

 

Szybka reakcja Unii

 

"Le Monde" ocenia, że europejscy przywódcy, nie chcąc okazać się tak biernymi, jak w przypadku Viktora Orbana, który obecnie - jak zaznacza "Le Monde" aktywnie współpracuje z Jarosławem Kaczyńskim - zdecydowali się na szybką reakcję. Sytuacją w Polsce zainteresowała się również Rada Europy - dodaje.

 

Francuski dziennik komentuje, że szef KE Jean-Claude Juncker ma rację, próbując załagodzić sytuację, i przytacza jego słowa o "bardzo konstruktywnym" podejściu wobec Warszawy oraz zapewnienia, że na Polskę nie jest "prowadzona nagonka".

 

"Jednak Unia Europejska nie może sobie pozwolić na wyłonienie się w Europie Środkowej bloku krajów kontestujących otwarcie wspólne funkcjonowanie europejskich demokracji. Poza uprzejmością Komisji jej stanowczość powinna być niezachwiana" - podkreśla dziennik.

 

PAP