Gortat zamieścił na Twitterze zdjęcie ze szpitala. Na razie nie ma jednoznacznej diagnozy i nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa łodzianina.

 

Great fuc.... Day😩😩😩😤😤😤😤 pic.twitter.com/RNmEPihXwD

- Nie wiemy, czy jest to zakażenie gronkowcem. Noga mu spuchła, miał wysoką temperaturę, a to świadczy o jakiejś infekcji. Jej powodem mogła być niewielka rana na kolanie po ostatnim spotkaniu, gdy kilka razy "nurkował" po piłkę na parkiecie - powiedział o polskim graczu Trener stołecznych koszykarzy z Washington Wizards, Randy Wittman.

 

Sam zawodnik przyznał, że najbliższe 24 godziny pokażą, co się dzieje. "Mam nadzieję, że będzie lepiej. Robię wszystko, by mentalnie być gotowym na następny mecz" - zaznaczył.

 

Pechowy mecz z Orlando Magic

 

Kłopoty Gortata zaczęły się w sobotę na Florydzie. W zwycięskim (105:99) spotkaniu z byłym swoim klubem Orlando Magic zdobył co prawda 12 punktów i miał 10 zbiórek, ale musiał zejść z parkietu z powodu urazu ucha po zderzeniu z łokciem Nikoli Vucevica.

 

Polak doznał rozcięcia lewego ucha, a mimo dodatkowego czasu, który wziął trener Wittman, lekarzowi ekipy nie udało zatamować krwotoku i koszykarz nie wrócił już na boisko. Raną na kolanie nikt się wówczas nie przejmował.

 

Gortat znalazł się co prawda w składzie zespołu Wizards na kolejny mecz z Chicago Bulls (114:100), był ubrany w dres, ale całe spotkanie oglądał z ławki rezerwowych.

 

Wcześniej Gortat imponował zdrowiem

 

Z powodu kłopotów ze zdrowiem wcześniej tylko raz Polak miał przerwę w występach w barwach Wizards. Przydarzyło mu się to w pierwszym sezonie w tym klubie. 20 marca 2014 r., po rozegraniu 67 kolejnych spotkań, z powodu bólu pleców zabrakło go w składzie na mecz z Portland Trail Blazers.

 

Od tamtego momentu wystąpił w następnych 133 pojedynkach, za każdym razem w pierwszej piątce. Serię tę przerwał na początku grudnia 2015 wyjazd do Polski, gdy odwiedził chorą matkę.

 

PAP