Wicepremier i minister rozwoju przyznał w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", że zaskoczyła go skala zainteresowania jego oświadczeniem.

 

- Szanując zainteresowanie opinii publicznej, zdecydowałem się upublicznić to moje oświadczenie. Złożyłem je w terminie. Nie mam obowiązku upubliczniania i nie miałem tego obowiązku, w związku z tym postąpiłem zgodnie z tym, jak miało być. Natomiast ze względu na zainteresowanie upublicznię - powiedział Mateusz Morawiecki.

 

Oszczędności w złotówkach

 

W skład majątku wicepremiera Morawieckiego, którego oświadczenie zostało opublikowane w poniedziałek późnym popołudniem na stronach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wchodzą m.in.: dwa domy (o powierzchni 150 m2 na działce o pow. 0,46 ha i o pow. 100 m2 na działce o pow. 2800 m2), działka rolna o pow. 2 ha (wyceniona na 110 tys. zł), oszczędności w kwocie 3,16 mln zł oraz papiery wartościowe (akcje) o wartości 3,84 mln zł, które przyniosły mu w ubiegłym roku 31 tys. zł zysku netto z tytułu dywidendy.

 

Wicepremier ma też do spłaty kredyt hipoteczny zaciągnięty w banku BZ WBK w 2013 roku. Pożyczył wówczas 1,1 mln zł z czego 16 listopada 2015 r. pozostało mu do spłaty 683 tys. zł. Ponadto ujawnił, że pożyczył siostrze 300 tys. zł.


Według portalu money.pl, Morawiecki zarobił w ostatnich latach jako członek zarządu BZ WBK ponad 33,5 mln zł.


Streżyńska: dla dobra swoich bliskich - nie publikuję


Oświadczenia majątkowego nie ujawni minister cyfryzacji Anna Streżyńska. Uznała ona, że pozwala jej na to prawo, a taki krok był podyktowany bezpieczeństwem jej rodziny.

 

- Są to dane w standardzie poufności. Ustawa wymaga tego, żebyśmy je przedstawiali i podlegają one badaniu przez odpowiednie służby. Natomiast dla dobra swoich bliskich - nie publikuję - powiedziała Anna Streżyńska.


Fundacja Batorego: stan posiadania ministra powinien być jawny


- Od dziesięciu lat nie zdarzyło się, by minister konstytucyjny nie ujawnił majątku. Taki zwyczaj wprowadził rząd PiS w 2006 r., choć ustawa antykorupcyjna do tego nie zobowiązuje. A szkoda, bo stan posiadania ministra, który wydaje decyzje o wielkim znaczeniu finansowym, powinien być jawny - wskazywała w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej" Grażyna Kopińska, dyrektor programu Stop Korupcji w Fundacji Batorego.


Zarówno Morawiecki, jak i Streżyńska, złożyli oświadczenia zgodnie z obowiązkiem wynikającym z tzw. ustawy antykorupcyjnej z 1997 r. Ustawa stanowi, że minister konstytucyjny może (a więc nie musi) wyrazić zgodę na publikację oświadczenia.


Zdaniem ekspertów, jest to zapis niesprawiedliwy bowiem np. dyrektorzy szkół, czy radni nie mogą z niego skorzystać.

 

Dziennik Gazeta Prawna, rp.pl, polsatnews.pl