Gwiazdą procesu jest niewątpliwie 50-letnia księżniczka. Dotyczy on jednego z najbardziej sensacyjnych skandali z czasów hiszpańskiego kryzysu. Po raz pierwszy na ławie oskarżonych zasiada bowiem członek hiszpańskiej rodziny królewskiej. Oprócz Cristiny i jej męża sądzonych jest też 15 innych osób.

 

Cristina oskarżona jest o ukrywanie przed fiskusem dochodów ze sprzeniewierzenia 6 mln euro z funduszy publicznych przez jej męża i jego byłego współpracownika. Za te przestępstwa finansowe grozi jej osiem lat więzienia. Księżniczka utrzymuje, że nie wiedziała nic o tej sprawie.

 

47-letni mąż Cristiny, Inaki Urdangarin i jego wspólnik Diego Torres są oskarżeni o zawyżanie wartości umów podpisanych w latach 2004-2006 przez fundację Noos, zajmującą się organizowaniem wydarzeń sportowych. Obaj stali na czele fundacji.

 

Urdangarin jest sądzony m.in. za malwersacje, oszustwa podatkowe, wykorzystywanie wpływów i pranie brudnych pieniędzy. Prokuratura domaga się dla niego kary 19,5 roku więzienia, a dla Torresa 16,5 roku.

 

Może uniknąć procesu

 

Księżniczka ma szanse na uniknięcie procesu, jeśli sąd zgodzi się z argumentami jej adwokatów, że w jej sprawie można zastosować precedens prawny. Pozwala on na niesądzenie przypadków oszustw podatkowych, jeśli sprawa nie jest zainicjowana przez prokuraturę. Jednak takiej taktyki nie można zastosować w stosunku do jej męża.

 

Osłabili autorytet monarchii

 

Proces toczy się w stolicy Balearów, gdyż wiele umów biznesowych Urdangarina dotyczyło tych wysp. Oczekuje się, że sprawa potrwa sześć miesięcy.

 

Szczegóły dotyczące rozrzutnego stylu życia Cristiny i Inakiego ujrzały światło dzienne podczas dochodzenia przed procesem, gdy wielu Hiszpanów wciąż borykało się ze skutkami kryzysu gospodarczego. Sprawa jeszcze bardziej osłabiła autorytet hiszpańskiej monarchii, który i tak był już nadszarpnięty z powodu innych skandali.

 

PAP