- Co do zdrowia, to bez zmian, czyli dopisuje. Jestem kibicem sportowym i cieszę się, że doczekałem dobrych czasów dla polskiego kolarstwa - powiedział Szurkowski. 
 
Kolarz urodził się 12 stycznia 1946 roku w Świebodowie na Dolnym Śląsku. Pierwszy sukces odniósł wiosną 1968 roku, gdy jako nieznany nikomu zawodnik zwyciężył w mistrzostwach Polski w przełajach. Kilka miesięcy później był drugi w mistrzostwach górskich i czwarty w szosowych, a w następnym sezonie został powołany do kadry narodowej i zadebiutował w największej wówczas imprezie na świecie dla amatorów - Wyścigu Pokoju, w którym zajął drugie miejsce.

 

Pasmo sukcesów


W kronikach polskiego kolarstwa szczególne miejsce zajmuje Wyścig Pokoju z 1970 roku, stojący pod znakiem niespotykanej wcześniej dominacji jednego zespołu. Peletonem rządzili podopieczni trenera Henryka Łasaka. Triumfowali drużynowo z ogromną przewagą, a indywidualnie najlepszym okazał się Szurkowski. Jeszcze w trakcie wyścigu, po serii fantastycznych zwycięstw, dziennikarze nazwali ich zespołem siedmiu wspaniałych.
 
Polacy wygrali aż dziewięć z piętnastu etapów. Trzy razy najlepszy był Szurkowski, który niemal przez cały wyścig jechał w koszulce lidera (na jeden dzień oddał ją Zygmuntowi Hanusikowi), dwa razy zwyciężał Zenon Czechowski, a satysfakcję z wygranej etapowej mieli też Hanusik, Krzysztof Stec, Andrzej Kaczmarek i Wojciech Matusiak.

 

To właśnie w tym wyścigu biało-czerwoni dzielili etapowe zwycięstwa nie według zasług, ale na zasadzie terytorialnej, w zależności od miasta, z którego pochodzili. Szurkowski wygrał we Wrocławiu. Z Poznania było dwóch kolarzy - Kaczmarek i Czechowski. Zdecydowano więc, że Kaczmarek, który nie był szybki na finiszu, ucieknie na etapie do Bydgoszczy, a w stolicy Wielkopolski wygra Czechowski. Tak też się stało. W Bydgoszczy Kaczmarek poradził sobie z towarzyszem ucieczki Rosjaninem Sokołowem, a w Poznaniu Czechowski finiszował przed Szurkowskim i Hanusikiem.

 

"Sami ustalaliśmy, kto gdzie wygrywa"

 
- Już na pierwszym etapie, do Karlowych Warów, przekonaliśmy się, że rywale nie są mocni. Wszystkie etapy w Czechosłowacji padły naszym łupem, a w Polsce sami ustalaliśmy, kto gdzie wygrywa. Nie udało się tylko w Warszawie. Miał wygrać Hanusik. W tunelu przed Stadionem Dziesięciolecia chciałem go puścić krótkim łukiem, ale objechał mnie szerokim łukiem i pierwszy na bieżni znalazł się Włoch (Pietro Poloni - przyp. red.). Hanusik nie był już w stanie go doścignąć - wspominał Szurkowski.
 
Polak wygrywał Wyścig Pokoju jeszcze w 1971, 1973 i 1975 roku, odniósł w sumie 13 zwycięstw etapowych. Powszechnie uważano go za najlepszego kolarza-amatora na świecie, ale tęczową koszulkę mistrza świata indywidualnie zdobył tylko raz - w 1973 roku w Barcelonie. Rok później w Montrealu musiał zadowolić się drugim miejscem, bo wyprzedził go Janusz Kowalski. Razem z kolegami wywalczył w wyścigu drużynowym na 100 km dwa złote medale mistrzostw świata (1973, 1975) oraz dwa srebrne na igrzyskach w Monachium (1972) i w Montrealu (1976).

 

Pozostał amatorem


Interesowały się nim najlepsze grupy zawodowe, m.in. belgijska Molteni, w której występował słynny Eddy Merckx, ale w tamtych czasach kolarze z bloku państw socjalistycznych nie mieli możliwości przejść na zawodowstwo.

Po zakończeniu kariery Szurkowski z sukcesami prowadził kadrę narodową (1984-1988). W 1985 roku jego podopieczny Lech Piasecki wygrał Wyścig Pokoju i został mistrzem świata, a trzy lata później na igrzyskach olimpijskich w Seulu Polacy sięgnęli po srebro w wyścigu drużynowym.
 
Szurkowski był twórcą pierwszej w Polsce kolarskiej grupy zawodowej Exbud (1988-89), dyrektorem polskiej części Wyścigu Pokoju, a także prezesem Polskiego Związku Kolarskiego (2010-2011). Obecnie prowadzi sklep rowerowy na warszawskiej Woli. W plebiscycie na najlepszego sportowca Polski XX wieku zajął drugie miejsce za Ireną Szewińską. Ma najwyższe odznaczenia państwowe, w tym Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

 

PAP