Podopieczni Stephane Antigi spotkali się już z Niemcami w fazie grupowej eliminacji. Wtedy stawka była znacznie niższa, gdyż przegrany zakończył zmagania na drugim miejscu. Było to jednak o tyle ważne, że porażka skutkowała grą z rewelacyjną Francją. Biało-czerwoni przegrali 2:3 i musieli zmierzyć się z Trójkolorowymi. Niespodzianki nie było - Earvin N'Gapeth i spółka wygrali 3:0. Tym samym, aby zachować szanse na wytęp w Rio, nasi siatkarze musieli pokonać Niemców. Udało się, ale nerwowo było do samego końca.

 

Pierwszy set nasi siatkarze praktycznie przespali. Prowadzenie objęli tylko raz, niedługo po drugiej przerwie było 18:17, ale to był tylko moment bo ostatecznie skończyło się na przegranej do 20. Drugą odsłonę od początku zdominował zespół Stephane'a Antigi. Polacy prowadzili przez niemal cały set, a po ataku Michała Kubiaka wygraliśmy do 22.

 

W trzecim secie to gospodarze turnieju dyktowali tempo. Przegraliśmy 16:25. Wyglądało na to, że czwarty set przypieczętuje klęskę. Niemcy prowadzili od samego początku. W końcówce udało się ich jednak przełamać  i mimo, że to Niemcy mieli piłkę meczową, zakończyło się 28:26 dl Polaków.

 

Tie-break należał do biało-czerwonych, w końcówce doskonale grali Bartosz Kurek z Kubiakiem i dzięki wynikowi 16:14, Polacy jadą na turrniej interkontynentalny do Japonii. A tam mamy jeszcze szanse, aby wywalczyć miejsce na igrzyskach.  

 

W finale berlińskich eliminacji, które mają się rozpocząć o 16:30 zmierzą się Francuzi i Rosjanie. Triumfator imprezy zdobędzie bezpośrednią kwalifikację olimpijską.