Dla "Czarodziejów” była to także trzecia kolejna porażka z zespołem z Kanady. Poprzednio przegrywali z Raptors minimalnie: 82:84 w Waszyngtonie 28 listopada i 91:94 w Toronto 30 grudnia.

 

Teraz sukces przyszedł rywalom najłatwiej. Gortat grał 35 minut i był najlepiej zbierającym zespołu. Trafił pięć z 11 rzutów z gry i obydwa wolne, miał osiem zbiórek w obronie i dwie w ataku, a także po trzy asysty i bloki, dwie straty i dwa faule. Dwukrotnie sam został zablokowany.

 

W ekipie Wizards, wciąż bez kontuzjowanego Bradleya Beala, najwięcej punktów uzyskał rozgrywający John Wall - 21, Otto Porter dodał 16, a Ramon Sessions - 14. Ojcami zwycięstwa Raptors byli DeMar DeRozan, który zdobył najwięcej w sezonie 35 pkt (w tym 12/13 z wolnych), Kyle Lowry - 21 i 10 zbiórek oraz Argentyńczyk Luis Scola - 11.

 

O zwycięstwie gości w meczu, w którym obie drużyny prześcigały się w liczbie strat (Raptors - 22, Wizards - 19) przesądziła trzecia kwarta. Do szatni zespoły schodziły przy remisie 47:47. Pierwsze 12 minut po przerwie ekipa z Toronto wygrała 26:14 i już nie pozwoliła graczom ze stolicy odrobić tych strat, chociaż w końcówce graczom trenera Randy'ego Wittmana udało się zmniejszyć różnicę do sześciu punktów (83:89 na 2.50 przed ostatnią syreną).

 

„Czarodzieje” mieli 39-procentową skuteczność rzutów z gry, rywale - o sześć proc. wyższą.

 

Z dorobkiem 15 zwycięstw i 19 porażek koszykarze z Waszyngtonu pozostają na 12. miejscu w Konferencji Wschodniej. W nocy z soboty na niedzielę spotkają się na wyjeździe z Orlando Magic.

 

PAP