Konfrontacja mistrzów świata z mistrzami Europy miała niezwykle dramatyczny przebieg. Dwa pierwsze sety kończyła emocjonująca rywalizacja na przewagi. Premierowa odsłona miała wyrównany przebieg, choć na dwóch przerwach technicznych minimalną przewagę mieli Trójkolorowi (7:8, 14:16). Skuteczny atak Mateusza Bieńka dał Polakom piłkę setową (24:23), ale Francuzi zdołali się obronić. Dwie akcje później Polacy już cieszyli się z wygranego seta, ale weryfikacja pokazała, że Mateusz Mika zaatakował bez bloku. Po chwili biało-czerwoni mieli trzecią piłkę setową, której znów nie zdołali wykorzystać. Wojna nerwów zakończyła się ostatecznie porażką polskich siatkarzy 27:29.


Druga partia przyniosła jeszcze większe emocje. Po asie serwisowym Antonina Rouziera Polacy przegrywali już 18:21, atak Earvina N'Gapetha przyniósł Trójkolorowym piłkę setową (23:24), ale tym razem to Polacy doprowadzili do rywalizacji na przewagi. To była dramatyczna walka obu ekip, znów zakończona sukcesem podopiecznych Laurenta Tillie. Francuzi mieli w tej partii osiem piłek meczowych, a seta zakończył autowy atak Mateusza Miki. W trzecim secie już takich emocji nie było. Trójkolorowi grali koncertowo, szybko wypracowali sobie zdecydowaną przewagę (5:8, 8:16) i w końcówce - mimo chwilowego zrywu biało-czerwonych, gdy na zagrywce pojawił się Wojciech Żaliński - kontrolowali sytuację, pewnie wygrywając tę odsłonę i cały mecz.

 

W niedzielę, w meczu o trzecie miejsce Biało-Czerwoni zagrają z Niemcami i nie mogą sobie już pozwolić na potknięcie. Przegrana będzie oznaczać pożegnanie się z występem olimpijskim. Jeśli pokonają gospodarzy, wówczas będą mieli jeszcze jedną szansę wywalczenia kwalifikacji na turnieju interkontynentalnym w Japoni, który odbędzie się maju. Obie drużyny grały ze sobą już w piątek. Wówczas lepsi okazali się Niemcy 3:2.