- Obyło się bez żadnych incydentów - powiedział polsatnews.pl asp. Szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji. - Oceniamy, że w manifestacji brało udział 7-8 tysięcy osób.

 

Warszawski ratusz podał, że w manifestacja miała 20 tys. uczestników.

 

Warszawska manifestacja na placu Powstańców, gdzie mieści się budynek TVP, rozpoczęła się po godz. 14 od odczytania listu lidera KOD Mateusza Kijowskiego, który tego dnia był na demonstracji w Łodzi.  - Spotykamy się dzisiaj, bo zagrożona jest wolność mediów, zagrożona jest demokracja - napisał Kijowski do warszawiaków. Jak podkreślił, ustawa medialna podpisana przez prezydenta podporządkowuje media publiczne bezpośrednio rządowi. W jego ocenie będą one od tej pory pełnić rolę grubego drutu zamiast bezpiecznika, co w razie uderzenia pioruna może doprowadzić do pożaru.

 

Seweryn Blumsztajn z „Gazety Wyborczej powiedział, że nie boi się o wolne słowo, bo "zawsze umieliśmy je obronić, kiedyś kręcąc wałkami powielaczy, dzisiaj mamy internet". Publicysta "Gazety Wyborczej" i tygodnika "Polityka" Jacek Żakowski podkreślił, że nie przyszedł bronić mediów państwowych w dotychczasowym kształcie. "My jesteśmy grzesznikami, bo gdybyśmy stanęli na wysokości zadania, Polska wyglądałaby bez porównania lepiej, ale na miejsce grzeszników przychodzą niemoralni, którzy niedoskonały świat chcą zrobić piekłem i na to naszej zgody nie ma" - zaznaczył.

 

Głos zabrał również wicenaczelny "Gazety Wyborczej" Jarosław Kurski, brat nowego prezesa TVP Jacka Kurskiego. - Nie ma zgody, żeby ponure słowo stanu wojennego „weryfikacja” robiło zawrotną karierę. Oni liczą, że nam się znudzi, że wymiękniemy, ale my nie wymiękniemy. Dziś przyszli po media publiczne, jutro przyjdą po prywatne, a potem po społeczeństwo obywatelskie. Nie pozwolimy na to - przekonywał.

 

Podobne demonstracje odbyły się w wielu miastach Polski, ale także m.in. w Berlinie, w pobliżu byłej ambasady RP.

 

 

"Wasze media to komedia"

 

W proteście w Łodzi wzięło udział około 500 osób. Został zorganizowany na parkingu przed siedzibą regionalnej TVP, dlatego - co zaznaczyli organizatorzy - miał charakter kilkunastominutowego happeningu, w czasie którego odśpiewano hymn.

 

Zdaniem uczestniczącego w łódzkiej manifestacji posła Stefana Niesiołowskiego (PO), w Polsce przywracana jest cenzura. - Ja siedziałem w więzieniu za to, żeby cenzury w Polsce nie było i dlatego tu jestem - podkreślił.

 

Podczas łódzkiego protestu doszło do przepychanek. Interweniowała policja.

 

 

W Poznaniu uczestnicy demonstracji przynieśli flagi Polski i UE, tęczowe flagi, oraz transparenty z napisami: "Wasze media to komedia", "PiS - nie, peace - tak".

 

Kilkuset zwolenników KOD manifestowało na szczecińskich Jasnych Błoniach. Zebrani przynieśli ze sobą flagi biało-czerwone i unijne. Mieli transparenty z napisem "Wolne media", niektórzy założyli chirurgiczne maseczki, jako symbol „zamykania ust".

 

Ok 200 osób zgromadziło się na pikiecie w Kielcach. Wiele z nich trzymało w rękach flagi narodowe i unijne, także tabliczki z hasłami: "Quo Vadis rządzie?"

 

Zmiany w mediach publicznych

 

Protest dotyczy zmian w mediach publicznych przeprowadzanych przez PiS. W czwartek prezydent podpisał tzw. ustawę medialną powodującą m.in. wygaśniecie mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia. Tego samego dnia wieczorem ustawa została opublikowana w Dzienniku Ustaw, a w piątek na prezesa TVP został powołany Jacek Kurski. Prezesem Polskiego Radia została Barbara Stanisławczyk.

 

Zdaniem autorów nowych przepisów ustawa stanowi pierwszy etap reformy mediów publicznych, zmierzającej do ustanowienia systemu mediów narodowych. "Jego filarami będą instytucje niemające charakteru spółek akcyjnych, którym zapewni się stabilne źródła finansowania. Stworzenie nowego systemu organizacji i finansowania mediów narodowych wymaga kilku miesięcy intensywnych prac i będzie następnym etapem reformy" - wskazują autorzy.

 

PAP, Polsat News