- Cofnięcie obowiązku szkolnego dla sześciolatków to zła droga, która nie sprzyja rozwojowi systemu edukacji w Polsce - według Joanny Szmidt z Nowoczesnej dzieci są przygotowane do pójścia do szkoły w wieku 6 lat.

 

- Możemy sobie zadawać pytanie, czy szkoły są przygotowane? - pytała Schmidt. Zdaniem posłanki jeśli szkoły przogotowane nie są, nie to błędem jest przeznaczanie dodatkowych funduszy na obecne zmiany zamiast wspomożenie takich placówek. Jest ona przeciwna "wprowadzaniu ustawy, która tak naprawdę dużo nie zmienia".


Według posłanki Nowoczesnej zmiany uderzają najbardziej w dzieci, szczególnie te pochodzące z małych miejscowości i z uboższych rodzin. Schmidt dziwiła się, że rząd i premier Beata Szydło nie wsłuchali się w opinie nauczycieli oraz ekspertów.

 

- Ustawę wprowadzono wbrew trendom obserwowanym na świecie. Nasze sześciolatki w stosunku do swoich rówieśników ze 130 krajów pójdą o rok później do szkoły. To nie jest wyrównywanie szans naszych dzieci, ale cofanie ich w rozwoju poznawczym świata, w rozwoju emocjonalnym i praktycznym - przypomniała opinie niektórych ekspertów Schmidt.

 

- Dzieci chcą się uczyć literek, przychodzą do rodziców na kolana z książeczkami - argumentowała posłanka.