Podczas spotkania, jak powiedział Kowalczyk, przedstawiciele rządu wysłuchali reprezentantów różnych grup handlowców. Dodał, że najczęściej pojawiał się postulat rezygnacji z kryterium powierzchniowego jako podstawy opodatkowania.


- Z tym zgodziły się wszystkie strony, że od tego kryterium trzeba odejść - zaznaczył Kowalczyk. Według niego projekt zostanie złożony w Sejmie jako rządowy.


Według Kowalczyka była również generalna zgoda, by był to podatek od obrotu i miał charakter progresywny. Do tej ostatniej kwestii największe zastrzeżenie mieli przedstawiciele Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD).


Także Adam Abramowicz z PiS poinformował, że szefowa POHiD Renata Juszkiewicz podczas spotkania była przeciwna temu, by podatek od hipermarketów był progresywny, choć podczas wcześniejszych rozmów handlowców z jego zespołem parlamentarnym organizacja ta zgodziła się na progresję. Organizacja zgłosiła postulat, żeby podatek był liniowy.


"Minister będzie się musiał nagimnastykować"


Poseł Abramowicz wyjawił, że podczas wcześniejszych rozmów przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw opowiadali się za aż siedmioma progami, natomiast POHiD za trzema. - Minister finansów będzie się musiał nagimnastykować przy przygotowywaniu tego projektu - przyznał poseł PiS.


Według niego podczas spotkania pojawił się też postulat, by w przyszłości, może nawet już w kolejnym roku, PIT, CIT oraz podatek od hipermarketów zastąpić jednym podatkiem - od przychodów.


Abramowicz mówił również, że wicepremier Mateusz Morawiecki zapewnił handlowców, że rządowi nie chodzi o jakąkolwiek dyskryminację podmiotów zagranicznych, ale o wyrównanie szans i zapobieganie monopolom.


Przyznał, że podczas spotkania pojawiły się bardzo rozbieżne dane na temat wielkości obrotu sieci handlowych, więc sformułowany został postulat wobec ministra finansów, by przedstawił w tej sprawie wiarygodne wyliczenia.

 

Wcześniej nad ustawą pracował zespół parlamentarny


Zanim doszło do spotkania w KPRM, cykl konsultacji z przedstawicielami branży handlowej przeprowadził kierowany przez posła Abramowicza zespół parlamentarny. Zgodzono się w ich toku, że podatek od hipermarketów nie powinien być zależny od powierzchni sklepu, a także powinien być progresywny, kaskadowy i zawierać kwotę wolną od podatku. Członkowie zespołu proponowali, by było to minimum 12 mln zł rocznego obrotu.


Ustalono także, że "maksymalna sumowana stopa podatku nie powinna przekraczać możliwości jego zapłacenia przez firmy handlowe". Poza tym "w 2016 roku podatek powinien być odliczany od dochodu - w przypadku dochodu mniejszego niż wysokość nowego podatku, podatnik płaciłby podatek wyliczony według obrotu, a także od podstawy opodatkowania".


Podatek, według tych ustaleń, powinien dotyczyć całej sprzedaży detalicznej: tradycyjnej, przez internet oraz detalicznej prowadzonej w hurtowniach tzw. Cash&Carry i w hurtowniach tradycyjnych wystawiających paragony fiskalne. Z podatku powinny natomiast być zwolnione towary, na które obowiązują ceny urzędowe - np. papierosy - oraz towary obciążone akcyzą.


W myśl projektu budżetu na 2016 rok dochody z podatku od hipermarketów powinny wynieść ok. 2 mld zł rocznie.


PAP