Minister Błaszczak zapytany, czy na czele publicznej telewizji powinien stanąć czynny polityk, przypomniał innych polityków we władzach telewizji: Mariana Zalewskiego, Juliusza Brauna i Ryszarda Miazka. Jego zdaniem telewizja publiczna potrzebuje natychmiastowych zmian i - według niego - takie zmiany gwarantuje Jacek Kurski.

 

Ekspresowa legislacja

 

Wczoraj prezydent podpisał ustawę medialną, a ekspresowe tempo legislacji Błaszczak tłumaczył chęcią realizacji programu wyborczego, na który głosowali wyborcy PiS. Przypomniał, że na razie uchwalono tzw. małą ustawę medialną, a ta duża, powołująca narodowe media, zostanie przedstawiona za pół roku. - To jest na razie część zmian - powiedział Mariusz Błaszczak.

 
Minister pytany był również o deklarację premiera Węgier Victora Orbana, który ogłosił, że jego kraj nigdy nie poprze unijnych sankcji jeśli takowe nałożyłaby na Polskę Komisja Europejska. Błaszczak nie wiązał tej deklaracji ze spotkaniem węgierskiego przywódcy z Jarosławem Kaczyńskim.

 
-  Cieszę się z takiej deklaracji premiera Węgier ubolewam ,że kiedy Węgry były obiektem ataków Komisji Europejskiej rząd Donalda Tuska takich deklaracji nie składał.

 

Spotkania liderów są dozwolone


Odnosząc się  do zarzutu, że z Orbanem powinna spotkać się premier Beata Szydło Błaszczak przypomniał, że do takich spotkań dochodziło już dwukrotnie. To było spotkanie szefów partii - powiedział minister, wyjaśnił też, że jest planowane oficjalne spotkanie premier Beaty Szydło z Victorem Orbanem na Węgrzech. Zaznaczył także, że premier Szydło juz dwa razy spotkała sie z Orbanem.

 
Nawiązując do zarzutów komisarzy unijnych w sprawie rzekomego łamania w Polsce standardów demokracji Błaszczak przypomniał, że w czasie rządów poprzedniej koalicji podsłuchiwano dziennikarzy, którzy ujawnili aferę taśmową.

 

Inwigilacja dziennikarzy


- Dziennikarze byli inwigilowani, gdyż ośmielili się mieć odmienne zdanie niż rządząca koalicja. Tak wyglądała demokracja za rządów Donalda Tuska, gdy ABW wkraczało do tygodnika Wprost. Najście służby specjalnej na niezależnych dziennikarzy - powiedział Błaszczak ujawniając, że czeka na wyniki audytu w tej sprawie.

 
Błaszczak przypomniał, że Polskę czeka przyjęcie 100 uchodźców. Taką gotowość zadeklarował polski rząd. Poprzedni gabinet Ewy Kopacz zobowiązał się do przyjęcia siedmiu tysięcy uchodźców. Jak powiedział gość programu "Graffiti", są to chrześcijanie, ofiary organizacji Państwa Islamskiego i to - według niego - ich Polska powinna przyjmować.


- To było zobowiązanie rządu Platformy, gdyby min. Piotrowska inaczej zagłosowała, to byśmy mogli zaskarżyć tę decyzję jak Słowacja i Węgry, ale nie mamy takiej możliwości - wyjaśnił Błaszczak.