1 stycznia o godzinie 10:40 u dyżurnego policji w Sulęcinie zadzwonił telefon. Rozmówca poinformował, że do miejscowego prosektorium ktoś właśnie się włamuje. Policjant natychmiast wysłał na miejsce patrol.

 

Na miejscu funkcjonariusze zastali wyłamaną kratę zabezpieczającą i otwarte drzwi wejściowe. W środku był zakapturzony mężczyzna.

 

- Okazało się, że to znany policjantom mieszkaniec Sulęcina. Wyznał, że właśnie wracał z imprezy sylwestrowej i przyszło mu do głowy, że w prosektorium znajdzie cokolwiek, co mu się przyda i uda się sprzedać - mówi asp. sztab. Alina Słonik.

 

Mężczyzna nie zdążył nic ukraść. Za to jeszcze tego samego dnia usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.