"Czarodzieje", po jednym z najlepszych spotkań w sezonie, wygrali 1 grudnia w Cleveland z finalistami poprzednich rozgrywek (97:85). Była to jedyna porażka lidera Konferencji Wschodniej na własnym parkiecie, a drużyna trenera Davida Blatta zdobyła wówczas najmniej punktów w trwających rozgrywkach.

 

Tym razem zrewanżowała się rywalom ze stolicy na ich parkiecie, przy piątym w sezonie komplecie 20 356 widzów na trybunach Verizon Center. Koszykarze Cleveland odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu i 11. w ostatnich 13 spotkaniach.

 

Kluczowe akcje bez Gortata

 

Gortat, dla którego był to 550. mecz w sezonie zasadniczym NBA (336. raz wyszedł w pierwszej piątce) grał w środę 30 minut, ale tylko 69 ostatnich sekund w czwartej kwarcie. Trafił sześć z dziewięciu rzutów z gry, miał cztery zbiórki w obronie i dwie w ataku, a także trzy asysty, dwa przechwyty i dwa faule.

 

W ekipie Wizards, w której po kontuzjach do gry wrócili brazylijski podkoszowy Nene (po 19 meczach nieobecności) oraz Gary Neal (pauzował w pięciu ostatnich spotkaniach), sześciu graczy zdobyło co najmniej 12 punktów. Najwięcej Garrett Temple - 21. Rozgrywający

John Wall, wybrany ostatnio graczem miesiąca w Konferencji Wschodniej, dodał 20 i 12 asyst, a Neal - 13.

 

"Kawalerzystów" do zwycięstwa poprowadzili LeBron James - 34 pkt i 10 zb., Kyrie Irving - 32 (rekord sezonu, z czego 21 w czwartej kwarcie) i J.R. Smith - 25.

 

Po wyrównanej pierwszej kwarcie, wygranej 26:24 przez gospodarzy, w której goście nie prowadzili ani przez chwilę, w drugiej Cavaliers wyszli na wyraźne prowadzenie i na przerwę schodzili przy korzystnym dla siebie wyniku 62:50.

Gdy w trzeciej odsłonie, po kolejnych udanych akcjach Jamesa i Smitha, różnica wzrosła do 18 punktów (73:55) wydawało się, że widzowie w tym spotkaniu już nie będą przeżywać emocji.

 

Czwarta kwarta dla Cavaliers

 

Tymczasem znakomicie rzucający za trzy punkty gospodarze (w całym spotkaniu 14 celnych w 24 próbach - rywale 12/29) na początku czwartej kwarty zdołali doprowadzić do remisu 95:95. Od tego momentu przez ponad cztery minuty nie potrafili jednak zdobyć punktu, podczas gdy dla gości dziesięć kolejnych uzyskał Irving.

 

To przesądziło o zwycięstwie ekipy trenera Blatta, tak jak i słaba skuteczność gospodarzy w rzutach wolnych (17/27 – rywale 13/19) i przegrana 5:13 walka o zbiórki w ataku.

 

Z dorobkiem 15 zwycięstw i 18 porażek koszykarze z Waszyngtonu są na 12. miejscu w Konferencji Wschodniej. W kolejnym meczu spotkają się w piątek z zajmującymi w niej czwartą lokatę Toronto Raptors (22-15), także we własnej hali.

 

PAP