Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa nie przewiduje korekty Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014–2023, gdyż 95 proc. zaplanowanych inwestycji resort uważa za niezbędne. Trwają jednak poszukiwania innych, tańszych rozwiązań. Jednym  z nich jest budowa dróg w systemie 2+1 w miejsce dróg ekspresowych. Pomysł wywołuje kontrowersje, zarówno wśród kierowców jak i ekspertów.

 

"Potrzebujemy dużej przepustowości dróg" 


- Przy tym udziale ruchu w transporcie, chociażby surowców czy materiałów w Polsce, kiedy mówimy, że ok. 80 proc. transportu ciężkiego to transport kołowy, potrzebujemy dużej przepustowości dróg. Jeżeli mamy lokalne drogi, które już dziś wiadomo, że za 50 lat ten ruch się nie zwiększy, to oczywiście możemy wtedy zastosować zamiast po jednym pasie w każdym kierunku rozwiązanie 2+1 - powiedział Andrzej Kasprzak, ekspert ds. transportu z firmy B Grupa. - To rozwiązanie jest wtedy znacznie bezpieczniejsze, bo kierujący pojazdem wie, że np. za kilometr będzie mógł wyprzedzić tira w sposób spokojny, bezpieczny, a nie musi tego próbować zrobić za wszelką cenę w każdym miejscu - wyjaśnił. 

 

Autostrady zdrożeją. Nie wiadomo o ile?


Pieniądze na inwestycje mogłyby także pochodzić z przychodów z autostrad. Resort dopiero zastanawia się,  jak ma wyglądać system poboru opłat drogowych w Polsce oraz jakie wprowadzić stawki za przejazd autostradami. Do 2017 r. Polska nie może podnosić stawek, gdyż Komisja Europejska uznała, że projekty, które uzyskały pomoc publiczną, nie mogą generować zysków. Poprzedni rząd musiał obniżyć stawki z 20 gr do 10 gr za kilometr. Można się spodziewać, że obecna ekipa rządowa do tych planów powróci.