"Prowokacje Korei Północnej muszą mieć swoje konsekwencje" - ocenił w oświadczeniu rzecznik Pentagonu Peter Cook.

 

Biały Dom potępił północnokoreańskie testy nuklearne i poinformował, że prezydent USA Barack Obama ma zamiar w tej sprawie przeprowadzić rozmowy telefoniczne z przywódcami Japonii i Korei Południowej. Podano też, że już doszło do rozmów USA z przywódcami Chin. - To sprawa, w której zgadzamy się z Chinami, a to porozumienie jest znaczące - powiedział podczas briefingu rzecznik Białego Domu Josh Earnest.

 

Także amerykański sekretarz stanu John Kerry potępił przeprowadzone przez Pjongjang próby nuklearne, nazywając je "czynem wysoce prowokacyjnym", zagrażającym międzynarodowemu pokojowi i bezpieczeństwu. - Nie akceptujemy i nie będziemy akceptować Korei Północnej jako państwa uzbrojonego w broń jądrową, a działania takie jak ostatnie testy (nuklearne - przyp. red.) jedynie umacniają nas w tym postanowieniu - dodał. W swoim oświadczeniu podkreślił też, że podobne działanie "rażąco naruszają liczne rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ".

 

Jednym głosem

 

Rezolucje ONZ zabraniają Korei Północnej wszelkiej aktywności nuklearnej i balistycznej pod groźbą sankcji. Rada Bezpieczeństwa ONZ "zdecydowanie potępiła" nową próbę nuklearną Korei Północnej i poinformowała, że przygotuje "dodatkowe kroki" przeciwko Pjongjangowi. Dyplomaci mówią o możliwości wzmocnienia sankcji. W czasie zwołanego w trybie pilnym posiedzenia za zamkniętymi drzwiami w Nowym Jorku deklarację jednomyślnie przyjęło 15 członków Rady, w tym Chiny, tradycyjny sojusznik Korei Północnej.

 

Władze Korei Północnej oświadczyły w środę, że kraj przeprowadził próbny wybuch bomby wodorowej, potężniejszej od trzech testowanych wcześniej ładunków. Wielu ekspertów wątpi jednak, czy Pjongjang mógł dokonać takiego postępu w swoim potencjale. Źródła amerykańskie zastrzegają, że potrzeba co najmniej kilku dni na ustalenie, jakiego rodzaju urządzenie nuklearne zostało przetestowane przez Pjongjang.

 

PAP