Drugie miejsce w Bischofshofen wywalczył Niemiec Severin Freund, a trzecie Michael Hayboeck. Taka sama była też kolejność na podium TCS. Austriak wskoczył na nie w ostatnim konkursie wyprzedzając Norwega Kennetha Gangnesa, który w środę był dopiero piąty.

 

Prevc numerem jeden

 

Prevc, który w Bischofshofen oddał najdłuższe skoki w obu seriach - 139 i 142,5 m - potwierdził, że w tym sezonie jest zdecydowanym numerem jeden na narciarskich skoczniach. 23-letni zawodnik z Kranja wygrał sześć z jedenastu konkursów, w tym trzy w tradycyjnym turnieju. Został drugim Słoweńcem, który triumfował w tych zawodach. Powtórzył tym samym wyczyn Primoża Peterki sprzed 19 lat i przerwał serię siedmiu zwycięstw Austriaków.

 

Drugiego zawodnika w klasyfikacji TCS zdystansował o 26,5 pkt. Freund, autor najlepszego niemieckiego wyniku w tej imprezie od 14 lat, jest także drugi w klasyfikacji Pucharu Świata. Od Prevca dzieli go już 205 punktów - poprzedni sezon obaj zakończyli z identycznym dorobkiem.

 

Fatalny turniej biało-czerwonych

 

Polacy byli zaledwie tłem dla rywali. Najlepiej spisujący się dotychczas z nich - Kamil Stoch - przegrał rywalizację w parze z Czechem Janem Maturą i po raz pierwszy w bieżącej edycji TCS nie awansował do finałowej serii konkrusu. Zajął 33. miejsce, a w całej imprezie - w której nigdy nie wiodło mu się najlepiej - uplasował się na 23. pozycji.

 

Środowe niepowodzenie nie wpłynęło na plany podwójnego mistrza olimpijskiego z Soczi. Formy na zbliżające się mistrzostwa świata w lotach i konkursy w Zakopanem będzie szukał w kraju. Zabraknie go w zaplanowanych na weekend zawodach PŚ w niemieckim Willingen - taką decyzję podjął polski sztab trenerski.

 

W ostatnim konkursie 64. TCS najwyżej z biało-czerwonych - na 24. miejscu - został sklasyfikowany Stefan Hula. Maciej Kot był 28., a Andrzej Stękała, który po raz drugi zdobył punkty PŚ, zamknął finałową trzydziestkę. Dawid Kubacki podzielił los Stocha i jako 46. zawodnik odpadł po pierwszej serii.

 

Najgorzej od 16 lat

 

Występ Polaków w prestiżowych zawodach był najgorszym od 16 lat. Ostatni raz żadnego Polaka w czołowej piętnastce poszczególnych konkursów TCS nie mieliśmy w sezonie 1999/2000. Wówczas najlepszym wynikiem naszego reprezentanta w TCS było 17. miejsce Adama Małysza w Garmisch-Partenkirchen. Teraz Stoch był 16. w Innsbrucku.

 

PAP