43-letni Zidane, były świetny piłkarz m.in. Juventusu Turyn i Realu oraz reprezentacji Francji, po raz pierwszy w swojej krótkiej karierze trenerskiej będzie prowadził zespół z najwyższej klasy rozgrywkowej. Wcześniej był asystentem trenerów "Królewskich" Jose Mourinho i Carlo Ancelottiego, a w ubiegłym sezonie pracował z drużyną rezerw Realu.

 

Po zakończeniu dzisiejszych ćwiczeń piłkarze podarowali kibicom, których według klubowej telewizji zjawiło się sześć tysięcy, kilkadziesiąt piłek oraz koszulek, a także pozowali do zdjęć i rozdawali autografy.

 

Szkolenie było otwarte dla mediów i publiczności, jednak nie ze względu na osobę nowego szkoleniowca, ale już tradycyjnie taki charakter ma pierwszy trening w nowym roku. Zajęcia odbyły się na obiekcie im. Alfredo Di Stefano, w ośrodku treningowym madryckiego klubu Valdebebas.

 

Zidane jako trener numerem jeden w mediach

 

Dziennik "El Pais" napisał, że najbardziej utytułowany hiszpański klub postawił na "legendę bez doświadczenia". Z kolei telewizja TVE oceniła, że prezes Realu Florentino Perez bardziej niż na warsztat szkoleniowy i doświadczenie Zidane'a liczy na jego charyzmę oraz umiejętność dotarcia do zawodników.

 

"Ma być madryckim Pepem Guardiolą" - oceniła stacja, nawiązując do sytuacji w 2008 roku, kiedy była ikona katalońskiego klubu niespodziewanie przejęła zespół i poprowadziła go do wielkich sukcesów. Dziś Hiszpan, pracujący obecnie w Bayernie Monachium, uchodzi za jednego z najlepszych szkoleniowców na świecie.

 

Kanał telewizyjny "La Sexta" zwrócił uwagę, że Francuz z większością zawodników Realu już współpracował, a z Sergio Ramosem zna się nawet ze wspólnych występów na boisku. Ma to mu ułatwić "wejście" do szatni. Dziennikarze tej stacji podkreślają też, że polecenia piłkarza-legendy będą świętością dla młodszych kolegów, którzy - podobno - niezbyt szanowali Beniteza, a Zidane miał otwierać ich "listę życzeń" jako potencjalny następca Hiszpana.

 

Jednak według nieoficjalnych informacji, stosunki Zidane'a z młodymi piłkarzami Castilli nie były idealne. Drużyna miała już w poprzednim sezonie wrócić do drugiej ligi, a zakończyła rozgrywki na szóstym miejscu. Niezadowolony ze współpracy z Francuzem miał być 17-letni norweski talent Martin Oedegaard, który miał mu zarzucać, że nie potrafi zintegrować drużyny, a przyczyniło się do tego m.in. powierzenie opaski kapitana 20-letniemu synowi Enzo, już w jego pierwszym sezonie w zespole rezerw.

 

Sceptycznie o zatrudnieniu Zidane'a wyrazili się dziennikarze wydawanego w Barcelonie "Mundo Deportivo". "To nie jest aniołek" - argumentowali i przypomnieli liczbę czerwonych kartek - 14, którą obejrzał w trakcie sportowej kariery, a także incydent z uderzeniem głową Marco Materazziego w trakcie finału mundialu w 2006 roku.

 

Beckham: kto, jeśli nie on?

 

Podobnych wątpliwości nie miał angielski piłkarz i zawodnik "Królewskich" David Beckham. "Czy jest ktoś lepszy do tej roli niż ten, kto był najlepszy na boisku, kogo wszyscy w klubie kochaliśmy, kto kocha klub i jest kochany przez kibiców?" - pytał retorycznie.

 

Z kolei były niemiecki obrońca madryckiego zespołu Christoph Metzelder podkreślił: "Zidane i Real to perfekcyjna kombinacja".

 

Natomiast dziennik "Sport" ocenił, że problemem Realu nie byli w ostatnim czasie trenerzy, a ich spora rotacja. Dalej poszedł komentator telewizyjny Manel Vilarino, który zaznaczył: "Real ma kłopot głównie z prezesem Florentino Perezem, który przez 11 lat swoich rządów zwolnił bądź zatrudnił 11 szkoleniowców".

 

Zidane został pierwszym francuskim szkoleniowcem w historii Realu. Podpisał kontrakt do 2018 roku. W nowej roli zadebiutuje w sobotę w spotkaniu ligowym z Deportivo La Coruna. Real obecnie jest trzeci w tabeli, cztery punkty za prowadzącym Atletico Madryt i dwa za Barceloną, która rozegrała jeden mecz mniej.

 

PAP