- Trzeba zrozumieć przedstawicieli krajów UE i europejskich partii politycznych, którzy nie rozumieją tych polskich decyzji - powiedział Schetyna. W jego ocenie zainteresowanie przedstawicieli krajów członkowskich UE sytuacją w Polsce jest czymś "jak najbardziej normalnym". Odnosząc się do zaplanowanej na 19 stycznia debaty w PE o Polsce stwierdził, że "parlament decyduje o całym prawodstawie". - Gdzie, jak nie tam, trzeba rozmawiać o sprawach Europy i poszczególnych krajów, jeżeli są problemy takie jak w Polsce - stwierdził.

 

"W jaki sposób będziemy w stanie odeprzeć ataki?"

 

Schetyna podkreślił, że polska delegacja w czasie debaty 19 stycznia "będzie słyszeć cierpkie słowa ze strony wszystkich krajów, które zasiadają w PE". Zaznaczył, że w czasie dyskusji "to nie eurodeputowani PO będą tymi, którzy będą atakować polski rząd", gdyż - jak wyjaśnił - "robią to już tu, w kraju".  

 

W ocenie kandydata na szefa PO w  nadchodzącej dyskusji w PE istotne będzie w jaki sposób polski rząd będzie argumentować "łamanie prawa, konstytucji i procedury demokratycznej w aktach legislacyjnych, które są przyjmowane przez polski parlament". - Pytanie brzmi, w jaki sposób będziemy w stanie odeprzeć ataki ze strony eurodeputowanych z krajów UE? - zastanawiał się Schetyna.

 

Polityk PO przypomniał, że wcześniej wielokrotnie prosił o przesunięcie debaty o Polsce, gdyż miał nadzieję na znalezienie porozumienia w kraju. - Wtedy to zrozumiano. Jednak wtedy mówiliśmy o Trybunale Konstytucyjnym, a dziś mamy jeszcze tzw. ustawę o mediach publicznych, służbę cywilną itd. Za chwilę pewnie także i inne rzeczy - powiedział. W jego ocenie tempo działań nowego rządu "staje się niesłychane".

 

Klimat po rozmowach Waszczykowskiego jest niekorzystny

 

Były minister zapytany jak ocenia politykę swojego następcy odpowiedział, że "zdarzyło mu się kilka niezręczności". Odniósł się m.in. do wywiadu jakie szef dyplomacji Witold Waszczykowski udzielił agencji Reutera, w którym miał powiedzieć, że "byłoby nam bardzo trudno zaakceptować jakąś dyskryminację dotyczącą spraw socjalnych imigrantów w Wielkiej Brytanii, chyba że Wielka Brytania efektywnie pomogłaby nam spełnić nasze ambicje obronne podczas szczytu NATO w Warszawie". Zdaniem Schetyny propozycje szefa MSZ "nie mogą być traktowane poważnie", gdyż kwestia imigrantów i baz NATO to "dwa różne organizmy". - Przecież dotyczą one problemów, których połączenie nie jest możliwe - wyjaśnił polityk PO.

 

W jego ocenie "klimat pozostający po tym artykule jest bardzo niekorzystny dla Polski". Dodał, że szef polskiej dyplomacji powinien być bardziej "precyzyjny i ostrożny" w udzielanych wywiadach.