Kompleks Belgii trwa dalej. Brązowe medalistki mistrzostw Europy z 2013 roku po raz kolejny pokonały biało-czerwone w bardzo ważnym spotkaniu. Polki po dwóch występach w Ankarze mają tylko jeden punkt na koncie. By zachować szansę na awans do półfinału, muszą liczyć na zwycięstwo Włoch z Belgią w środę i same pokonać w czwartek Włoszki na zakończenie fazy eliminacyjnej. Jednocześnie Belgia nie może wygrać z Rosją.

 

Problemy zaczęły się już przed meczem

 

Szkoleniowiec polskiej reprezentacji Jacek Nawrocki miał przed spotkaniem nie lada problem. Okazało się, że pierwsza rozgrywająca Joanna Wołosz z powodu kontuzji palca nie będzie mogła pojawić się na boisku. W tej sytuacji Izabela Bełcik przez cały mecz musiała sobie radzić bez zmienniczki.

 

W pierwszym secie Polki zupełnie nie przypominały drużyny z poniedziałkowego spotkania z Rosją. Grały bezbarwnie, bez wiary, kiepsko przyjmowały zagrywkę, popełniały sporo błędów, a Katarzyna Skowrońska-Dolata seryjnie uderzała w blok rywalek. Belgijki prowadzone przez dobrze znaną w parkietów OrlenLigi Charlotte Leys miały w tej części spotkania zdecydowanie więcej atutów.

 

Odwrócenie ról w II secie

 

Trener Nawrocki w drugiej partii w miejsce nieskutecznej Skowrońskiej-Dolaty desygnował na boisko Berenikę Tomsię. Atakująca Metalleghe Sanitars Montichiari dała bardzo dobrą zmianę, ale cały zespół zaczął spisywać się znacznie lepiej. To Belgijki miały kłopoty z odbiorem zagrywki, a Polki poprawiły grę zarówno w ataku, jak i w bloku. Od stanu 12:12 biało-czerwone panowały już na boisku. Po serii udanych akcji Anny Werblińskiej wygrywały już 20:15. Cały set zakończył się zwycięstwem Polek 25:17.

 

Zacięta trzecia partia

 

Podopieczne Nawrockiego kontynuowały dobrą grę w kolejnym secie, przez długi czas miały przewagę kilku "oczek". Wystarczył jednak moment dekoncentracji, by jeszcze przed drugą przerwą techniczną prowadzenie objęły Belgijki. W końcówce to biało-czerwone miały więcej szans na zwycięstwo, ale nie wykorzystały trzech setboli. Rywalkom dopisało sporo szczęścia, przy stanie 24:23 dla Polski piłka po serwisie Freyi Aelbrecht przetoczyła się po siatce i spadła na boisko po polskiej stronie. W decydujących momentach Tomsia i Werblińska zostały zatrzymane przez blok rywalek.

 

Siatkarki Belgii najwyraźniej uskrzydliła zwycięska końcówka, bo czwartą partię wygrały już gładko. Podopieczne Gerta Vande Broeka rozpoczęły z animuszem i przy stanie 9:3 Nawrocki wykorzystał już drugą przerwę na żądanie. Potem na parkiet wróciła Skowrońska-Dolata, pojawiła się Kamila Ganszczyk i polska drużyna zaczęła odrabiać straty. Gdy rywalki były już niemal na wyciągnięcie ręki (wygrywały tylko 18:15), dwa błędy w obronie i ataku rozstrzygnęły losy spotkania.

 

PAP