13 stycznia odbędzie się zamknięte posiedzenie Komisji Europejskiej dotyczące sytuacji w Polsce, a 19 stycznia na forum Parlamentu Europejskiego debata na ten sam temat. Zdaniem Czarneckiego dyskusja ta nie zakończy się rezolucją.


Eurodeputowany zauważył, że takie debaty się zdarzają. - Węgry to przechodziły już trzy razy, nawet podejmowano krytyczne wobec rządu rezolucje. Te debaty skonsolidowały społeczeństwo węgierskie wobec rządu Orbana – mówił. Jego zdaniem "być może taki sam efekt odbędzie się wobec naszej ojczyzny".

 

"Pomysły wędrują w czasie"

 

Polityk odniósł się też do faktu, że na granicy Danii z Niemcami wróciły w poniedziałek kontrole dokumentów. Ma to powstrzymać napływ migrantów. – Rzeczywiście ta kontrola granic staje się faktem – komentował Czarnecki. Przypomniał jednocześnie, że nie są to pierwsze kraje przywracające kontrole na granicach. Wcześniej zrobili to Austriacy, Belgowie oraz Francuzi.


Pytany o to, czy taki nadzór może stanowić zagrożenie dla strefy Schengen odpowiedział: – Ja przypomnę, że już parę lat temu ówczesny prezydent Francji Nicolas Sarkozy i ówczesny premier Włoch Silvio Berlusconi domagali się tak zwanego Schengen II i rekonstrukcji traktatu, większego zacieśnienia i zwarcia.

 

Zauważył, że mimo tego, że polityków tych nie ma już u władzy "te pomysły wędrują w czasie".

 

- My nie chcemy, aby strefa Schengen przeszła do lamusa, czy też została ograniczona - powiedział w Polsat News Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, eurodeputowany PiS. Zauważył jednak, że "takie pokusy w krajach będących adresem dla imigrantów istnieją i będą istnieć".

 

Polsat News