O planach ulicznej ofensywy napisał tygodnik "Newsweek", który dotarł do nagrania z zamkniętego spotkania Grzegorza Schetyny z warszawskimi działaczami Platformy Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna miał na nim rzekomo zadeklarować wyprowadzenie nawet miliona ludzi na ulice.


- Nie byłam uczestniczką tego spotkania, nie wiem, czy to są prawdziwe przekazy - stwierdziła Joanna Mucha. - Jeśli PiS będzie postępował nadal, a przypuszczam, że nadal będzie postępował, w taki sposób, jak to obserwujemy w ostatnich tygodniach, to tego typu wystąpienia, tego typu protest jest po prostu konieczny - stwierdziła Mucha.

 

"Protest nie gwarantuje żadnej skuteczności"


Przyznała jednocześnie, że największe nawet protesty mogą być nieskuteczne. - Choć też nie gwarantuje (protest - red.) żadnej skuteczności, w sensie przywrócenia tego ładu i tego porządku, który mieliśmy do tej pory, porządku konstytucyjnego, porządku związanego z funkcjonowaniem prawa i z funkcjonowaniem wszystkich instytucji w taki sposób, w jaki powinny funkcjonować. Mówię o Trybunale Konstytucyjnym, mówię o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, o policji, która uzyskuje jakieś nadzwyczajne przywileje, o prokuraturze, która za chwilę ma być połączona z ministerstwem sprawiedliwości. To są złe zmiany. I mam nadzieję, że protesty społeczne wywołają jakiś efekt - powiedziała Joanna Mucha.

 

"Trzeba rozbuchane ambicje schować do kieszeni"


Była minister sportu i turystyki zwróciła również uwagę na konieczność współpracy partii opozycyjnych. - Nie ma innej drogi niż współpraca i trzeba rozbuchane ambicje schować do kieszeni - w ten sposób odniosła się do wystąpienia lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru, który określił siebie przywódcą opozycji oraz do odpowiedzi polityka PO Sławomira Neumanna, który uznał, że Petru "uderzyły bąbelki do głowy".


Zapis całej rozmowy z Joanną Muchą poniżej.