Według analityków za statystyczny spadek cen głównie odpowiadają wciąż taniejące paliwa. Jednak ten czynnik niebawem przestanie mieć znaczenie, bo tegoroczne ceny paliw będą porównywane z także już niskimi cenami sprzed 12 miesięcy. 

 

- Oceniamy, że w kolejnych miesiącach inflacja będzie stopniowo wzrastać. Spodziewamy się, że wróci na dodatnie poziomy od lutego - stwierdził analityk Banku Pekao Wojciech Matysiak. W jego ocenie Rada Polityki Pieniężnej w marcu może obniżyć stopy procentowe o 0, 25 pkt proc, bo nowy skład RPP będzie bardziej "gołębi” w swoich poglądach. Obecnie główna stopa NBP wynosi 1,5 proc. Kadencja dotychczasowych członków RPP wygasa w styczniu i lutym.

 

Z kolei główny analityk firmy Gerda Broker Roman Przasnyski zwrócił uwagę, że deflacja utrzymuje się w Polsce dłużej niż się spodziewano. - Zjawisko to towarzyszy nam od osiemnastu miesięcy. To przede wszystkim efekt spadających notowań surowców, w tym głównie ropy naftowej oraz niższych cen żywności. Ten drugi czynnik ostatnio przestał już przyczyniać się do obniżki tego wskaźnika - podkreślił analityk.

 

Zwraca także uwagę że taniejące paliwa będą miały coraz mniejsze znaczenie. Przypomina, że ceny paliw w listopadzie ubiegłego roku były o 12,8 proc. niższe niż w listopadzie 2014 roku, a w październiku paliwa były tańsze aż o 16,4 proc. - Presja deflacyjna nadal jednak może być odczuwalna, dając nowej Radzie Polityki Pieniężnej argument przemawiający za obniżką stóp procentowych – uważa Roman Przasnyski.

 

- Procesy deflacyjne stopniowo wygasają, jednak znacznie wolniej, niż można było tego oczekiwać. W ujęciu miesiąc do miesiąca spadek cen wręcz się pogłębił. Paliwo i żywność pozostają względnie tanie - komentuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. On także uważa, że "przedłużająca się deflacja może również skłonić RPP do podjęcia decyzji o obniżce stóp procentowych".

 

PAP