Kolejny wypadek w Tatrach. W rejonie przełęczy Krzyżne w Tatrach Wysokich pośliznęła się turystka, która spadła po zboczu. Po ranną, która była reanimowana, poleciał helikopter TOPR.

 

Ciężko ranna turystka. Pośliznęła się

 

- Kobieta jest w bardzo ciężkim stanie. Została już przetransportowana śmigłowcem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala powiatowego w Zakopanem - ustalił korespondent Polsat News Marek Sygacz, który w chwili powrotu ratowników z akcji był na lądowisku śmigłowca ratowniczego.

 

-  Ze względu na bardzo niską temperaturę chcieliśmy jak najszybciej przetransportować tę osobę do szpitala i na razie trwają tam zabiegi ratujące życie. To był szlak turystyczny, ale pamietajmy, że był oblodzony, zaśnieżony i tak samo trudny, jak reszta Tatr w tej chwili - powiedział Jan Gąsienica Roj, przewodnik tatrzański i ratownik TOPR. - Kobieta miała prawdopdobnie raki. Na wycieczce była z przygodnie poznany turystą poznanym dzień wcześniej. Kobieta poślznęła się na lodzie - powiedział Gąsienica Roj.

 

Ranna odniosła poważne obrażenia głowy, które zmusiły lekarzy do proawdzenia długiej akcji reanimcyjnej jeszcze w śmigłowcu. Akcja ratowania życia turystki trwała później w szpitalu. Niestety, mimo wysilków nie udało uratować się jej życia.

 

Śmiertelny wypadek narciarza

 

W nocy w rejonie Salatyńskiego Wierchu w okolicy Rohaczy ratownicy odnaleźli zwłoki 22-letniego skialpinisty, który wybrał się na wycieczke w rejon Rohaczy. Do wypadku doszło po słowackiej stronie Tatr.

 

Gdy nie wrócił do domu, rodzina poinformowała słowackich ratowników z "Horskiej Záchrannej Služby". W czasie nocnych poszukiwań ratownicy natknęli sie na ciało niedaleko Salatyńskiego Wierchu. Według Tygodnika Podhalańskiego zwłoki zostały zwiezione do Zwierówki niedaleko Zuberca.

 

TOPR ostrzega niedoświadczonych turystów przed wychodzeniem w wyższe partie gór - ze względu na bezśnieżną zimę szlaki są bardzo oblodzone i niebezpieczne.

 

Warunki wysoko w górach bardzo złe

 

Ratownicy ostrzegają że warunki są bardzo złe i to że ktoś ma raki lub czekan, ale nie umie się nimi poslugiwać może doprowadzić do tragedii. Szczególnie niebezpieczne jest schodzenie z gór.

 

- Śnieg najpierw topniał, a teraz zamarzł na beton. Jest bardzo ślisko - powiedział na antenie Polsat News ratownik TOPR Marcin Witek, który dodał, że niewprawny turysta może bardzo łatwo potknąć się w rakach. Człowiek po takim upadku może po śniegu zsunąć się nawet kilkaset metrów i roztrzaskać o skały.

 

Polsat News