- To jest dokończenie rewolucji, która zaczęła się za czasów Solidarności i została zagaszona po 1990 roku, zagaszona na poziomie zmian politycznych, bo niżej niestety nie zeszła. Nikt o niej nie mówi, flaga rewolucji nie jest wciągnięta na maszt, ale to się dzieje - powiedział Hofman.


Były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że jego zdaniem dokończenie rewolucji jest niezbędne, bo nie stało się to wtedy, kiedy powinno. - Jarosław Kaczyński na początku lat 90. uczestniczył w tym sporze, czy powinno się dokończyć tę rewolucję i przegrał. I teraz po wielu, wielu, wielu latach doprowadził do tego, że może to zrobić, to się nazywa come back - dodał Hofman.


"Ile można chodzić po tej ulicy? Idzie zima"


- W Polsce istnieją dwa bloki: ci, którzy uważają, że to, co się stało w Polsce jest dobre i ci, którzy uważają, że trzeba dokończyć tę niedokończoną rewolucję, bo może być dużo lepiej - powiedział Hofman. Zaznaczył, że podział polityczny w Polsce jest silny. Dodał, że w demonstracjach w obronie demokracji uczestniczą nie tylko partie polityczne, ale także "aktorzy, którzy zarabiają olbrzymie pieniądze w reklamach, którzy mają swoje teatry i żyją z dotacji państwowych i różni PR-owcy, którzy też żyją z różnych instytucji państwowych". - To jest realna opozycja, która traci - dodał.


Hofman podkreślił, że w manifestacjach biorą udział ludzie, którzy "uwierzyli naprawdę w to, co widzą w większości programów informacyjnych, że naprawdę to już jest koniec świata i demokracji już w Polsce nie ma". - Poszli na ulicę, bo uwierzyli, bo nie interesują się polityką, jej istotą, tylko widzę jej propagandę. To będzie boleć. Ale ile można chodzić po tej ulicy? Idzie zima. Jak się tak eskaluje napięcie, to za chwilę braknie słów. Im bardziej oni teraz będą mówić, że jest strasznie, to za chwilę nie będą mieli co powiedzieć - tłumaczył Hofman.


"Niezbędne jest zapewnienie Polsce bezpieczeństwa"


Hofman uważa, że wypowiedź ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego o kompromisie w sprawie polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii w zamian za bazy NATO w Polsce musiała być skrótem myślowym. - Dla Polaków mieszkających w kraju niezbędne jest zapewnienie bezpieczeństwa, ale na handel wymienny publicznie minister by sobie nie pozwolił - ocenił.


Dodał, że najprostszym sposobem, by zapewnić Polsce bezpieczeństwo jest stała obecność wojsk amerykańskich w kraju. - To jest to, co ta dyplomacja będzie robić i moim zdaniem powinna robić - powiedział.