- Impuls termiczny tegorocznego zjawiska, z tej zimy, jest porównywalny do poprzedniego. Ale tempo rozwoju jest większe i obszar objęty podwyższeniem temperatury jest znacznie większy, niż w 1997 roku - wyjaśnił prof. Błażejczyk.

 

Jak powstaje "chłopiec"

 

Naukowiec wyjaśnił także, w jaki sposób powstaje El Nino (hiszp. chłopiec). - Przyczyną bezpośrednią jest osłabienie chłodnego frontu peruwiańskiego i wzmocnienie frontu ciepłego równikowego - wytłumaczył i dodał, że to tylko przyczyna pośrednia. - Ale czemu te fronty okresowo słabną i zakłócają cyrkulację w obrębie basenu pacyficznego? Tego do tej pory nie wiemy i będziemy długo nie wiedzieć - przyznał szczerze naukowiec.

 

Według Błażejczyka zjawiska nie można jednak winić za problem głodu na świecie. - To trochę dramatyzujące stwierdzenie. Głównym powodem problemu głodu w Afryce jest niedobór opadów. El Nino czasami się do tego przyczynia - stwierdził.

 

Kiedy przyjdzie "dziewczynka"?

 

Błażejczyk poinformował także, że nie wiadomo, kiedy przyjdzie La Nina (hiszp. dziewczynka). - Nie ma reguły, że po roku z El Nino przychodzi La Nina. Bywają 2-3 lata cyrkulacji normalnej, nie ma żadnej reguły - powiedział i dodał, że to zjawisko odwrotne do "chłopca". - La Nina może przynieść powodzie w Australii i południowo-wschodniej Azji, a niedobór opadów w Ameryce Południowej.

 

El Nino w drodze do Europy

 

Klimatolog był także bardzo ostrożny w ocenianiu wpływu El Nino na pogodę w Europie. - To bardziej spekulacje. Nie ma potwierdzonych koneksji między tamtym zjawiskiem a nami. Jest tylko wąski przesmyk Ameryki Środkowej, który powoduje, że te masy powietrza swobodnie przesuwają sie z Pacyfiku nad Morze Karaibskie, a potem mogą płynąć do nas, ale na razie potwierdzonych informacji na ten temat nie ma - stwierdził.

 

Polsat News