To niejedyny wypadek, do którego doszło w ostatnich dniach w Tatrach. Wcześniej omal nie doszło do tragedii też na Kasprowym Wierchu i Jarząbczym Wierchu - informuje RMF FM. Turyści pośliznęli się na oblodzonym szlaku i spadli. Odnieśli obrażenia, ale ich życiu jednak nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

Czarna seria w Tatrach

 

Od świąt w Tatrach - po polskiej i słowackiej stronie - zginęło już 11 osób. W sylwestrową noc ratownicy interweniowali w Tatrach kilka razy. Do szpitala trafiły m.in. dwie osoby, które nie mając raków próbowały zejść z Przełęczy Liliowe. Turyści poślizgnęli się i zjechali po kilkusetmetrowym zlodowaciałym śniegu. Innego poturbowanego turystę, który zjechał z Przełęczy Krzyżne, TOPR-owcy zabierali z Hali Gąsienicowej. 

 

Ratownicy cały czas apelują zwłaszcza do amatorów, by nie ulegali pokusie jaką jest piękna pogoda i nie wyruszali w wysokie partie gór. Tatry są teraz bardzo niebezpieczne. W wielu miejscach jest bardzo ślisko. To może stanowić śmiertelne zagrożenie dla kogoś, kto nie ma odpowiedniego sprzętu i doświadczenia.

 

RMF FM, 24tp, Polsat News