Kowalczyk, która w piątkowym sprincie zajęła 59. miejsce, na starcie stała w jednym z dalszych rzędów. Podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego szybko przebiła się do czołówki. Po dwóch kilometrach była już w pierwszej dziesiątce. Później jednak z kilometra na kilometr biegła coraz słabiej.

 

Johaug natomiast była klasą samą dla siebie. Praktycznie przez całe zawody powiększała przewagę. Norweżka wygrała wszystkie w tym sezonie biegi dystansowe i zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

 

Na pozycję lidera wysunęła się także w Tour de Ski. Jeśli wygra, to drugą w karierze Kryształową Kulę będzie miała na wyciągnięcie ręki, bo za zwycięstwo w tych zawodach otrzymuje się aż 400 punktów premii.

 

Na niedzielę zaplanowano pięciokilometrowy bieg na dochodzenie techniką dowolną. Tour de Ski zakończy się 10 stycznia, tradycyjnym podbiegiem na stok Alpe Cermis w Val di Fiemme.

 

PAP