W homilii w bazylice Świętego Piotra papież powiedział, że wierni, którzy każdego dnia pragną wsparcia obecności Boga, muszą napotykać znaki przeciwne, sprawiające, że odczuwają go raczej jako nieobecnego.

 

Franciszek podkreślił: - Czasami stawiamy sobie pytanie: jak to możliwe, że trwa gnębienie człowieka przez człowieka, że arogancja silniejszego nadal upokarza najsłabszego, spychając go na najnędzniejszy margines naszego świata?”.


- Jak długo jeszcze ludzka niegodziwość siać będzie na ziemi przemoc i nienawiść, powodując niewinne ofiary? - pytał.


"Wszyscy muszą zanurzyć się w oceanie miłosierdzia"


Papież przypomniał o mężczyznach, kobietach i dzieciach uciekających przed wojną, głodem i prześladowaniami, gotowych - jak dodał - "ryzykować życie, aby były respektowane ich podstawowe prawa".


- Rzeka nędzy, żywiącej się grzechem zdaje się zaprzeczać pełni czasu dokonanej przez Chrystusa - stwierdził.


Franciszek wskazywał, że ta wielka fala nie może jednak nic uczynić w obliczu oceanu miłosierdzia, zalewającego świat. Podkreślał, że wszyscy muszą zanurzyć się w tym oceanie po to, by "by dać się odrodzić, przezwyciężyć obojętność uniemożliwiającą solidarność i porzucić fałszywą neutralność, która utrudnia wzajemne dzielenie się".

 

PAP