Realizacje umowy opóźniono o ponad rok z powodu zastrzeżeń Moskwy. Dokument zakłada nie tylko powołanie strefy wolnego handlu, ale także przyjęcie przez Ukrainę ok. 60 proc. unijnego prawa, w tym regulacji w zakresie energii, przepisów technicznych, sanitarnych, fitosanitarnych, celnych i dotyczących ochrony własności intelektualnej. Ma ponadto zabezpieczyć przepływ kapitału oraz stworzyć równe warunki konkurencji. Strony uzgodniły też, że spory rozwiązywane będą według modelu Światowej Organizacji Handlu (WTO).

 

Ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Piotr Kościński uważa, że unijno-ukraińska umowa ma przede wszystkim charakter stabilizujący. - Chcemy za wschodnią granicą mieć przyjaznego, stabilnego, dobrze funkcjonującego sąsiada. Oczywiście związki kulturowe i historyczne też mają na to wpływ, ale podstawą jest to, że chcemy żyć w bezpiecznym środowisku. A Ukraina w tej chwili nie jest tym bezpiecznym środowiskiem - podkreśla.

 

Według niego porozumienie pokazuje, co powinna zrobić i zmienić Ukraina. - Niewątpliwie stanie się krajem lepiej funkcjonującym, bardziej przyjaznym dla obywateli. Więc w tym sensie ta umowa może przynieść efekty i związuje Ukrainę z Unią Europejską - zauważył ekspert. Zastrzegł jednak, że "pozytywny efekt jest uzależniony od paru czynników, przede wszystkim od tego, czy Ukraina rzeczywiście przyjmie zawarte tam regulacje unijne, a potem je wdroży".

 

Umowa stowarzyszeniowa nie wspomina o możliwości przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej w przyszłości. W preambule mówi się ogólnie o "europejskich aspiracjach" i "europejskim wyborze" tego kraju. Jednak państwa na zachodzie UE są sceptyczne w sprawie dalszego rozszerzenia Wspólnoty i uważają, że nie należy składać obietnic o członkostwie, których być może w przyszłości Unia nie będzie gotowa wypełnić.


Rosja zamyka się na ukraińskie produkty

 

W reakcji na otwarcie strefy wolnego handlu UE-Ukraina Rosja wstrzymała od 1 stycznia obowiązywanie swojej  umowy o strefie wolnego handlu z Ukrainą. Jak uzasadniały rosyjskie władze "strona ukraińska de facto zrezygnowała z rozwoju współpracy w ramach WNP i wybrała drogę do pełnej integracji z Unią Europejską". Rosjanie twierdzą też, że liberalizacja celna przewidziana w porozumieniu Ukrainy z UE "przyniesie znaczne szkody gospodarce Rosji".

 

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew powiedział, że jego kraj w celu ochrony swego rynku od Nowego Roku wprowadza dla Ukrainy cła i embargo na produkty spożywcze, gdyż Federacja Rosyjska obawia się napływu przez terytorium ukraińskie towarów z UE obłożonych zerową stawką celną. Według nieoficjalnych szacunków może to kosztować Ukrainę ok. 1 mld dolarów rocznie.

 

Również państwa Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG), do której - oprócz Rosji - należą Białoruś, Kazachstan, Armenia i Kirgistan, są zaniepokojone wejściem w życie umowy.

 

PAP