Aleksander Kwaśniewski zaznaczył, że istnieje ryzyko, że podziały w społeczeństwie nie tylko będą trwały, ale będą coraz brutalniejsze.


- Fakt, że cała władza znalazła się w rękach jednego ugrupowania politycznego powinno nas wszystkich skłaniać do stawiania o wiele większych oczekiwań władzy, a nie społeczeństwu - zgodził się z nim Bronisław Komorowski. - Mamy kryzys bardzo głęboki, bo to kryzys fundamentów demokracji. Władza niekontrolowana jest zawsze zagrożeniem, zwłaszcza w systemie demokratycznym - dodał.


Zmiany w konstytucji


- Krytycy konstytucji chcą innego systemu. Chcą silnej władzy, mówią o imposybilizmie struktur państwowych, ale jest ogromne ryzyko, że władza nie tylko nadużyje swoich możliwości, istotnie ograniczy wolności obywatelskie, ale że się w końcu zdemoralizuje tak, jak wszystkie władze, które miały za dużo mocy - tłumaczył Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent przypomniał, że w referendum za przyjęciem konstytucji głosowało 6,5 mln ludzi, a na PiS w ostatnich wyborach 5,5 mln. - Więc to nie jest tak, że dzisiaj zwycięska partia ma jakiś szczególny tytuł do zmiany konstytucji. Ta konstytucja ma bardzo silny mandat płynący z demokratycznego referendum - dodał.


Bronisław Komorowski podkreślił, że wizja konstytucji według PiS-u jest przerażająca. - Daleko odchodzi od standardu europejsko-demokratycznego - powiedział były prezydent. Zaznaczył, że o konstytucji trzeba rozmawiać i nie jest to coś, czego nie można zmienić, ale ważny jest kierunek zmiany i klimat, w którym te zmiany zachodzą. - Jeśli to ma być dyktat jednego środowiska, które sobie dobierze tylko zwykłą arytmetyczną większość na różne sposoby, to będzie konstytucja narzucona społeczeństwu - powiedział.


Wstyd za III RP


Bronisław Komorowski zaznaczył, że w porównaniu z innymi krajami postkomunistycznymi Polska ma niewątpliwie największe osiągnięcia. - Te 26 lat to zasługa naszego całego społeczeństwa i próba przekreślenia dumy z III RP jest rzeczą niemądrą, a w ustach prezydenta brzmi szczególnie dziwnie - podkreślił.

 

Były prezydent odnosząc się do słów prezydenta Dudy, że wstyd mu za III RP, która nie potrafiła osądzić komunistycznych zbrodniarzy przypomniał, że Andrzej Duda był urzędnikiem od prawa w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wcześniej był ministrem sprawiedliwości. - Bez złamania prawa to rozliczenie okazało się trudne albo niemożliwe. Jeśli mówi się krytycznie, to trzeba mówić trochę także o sobie - dodał.


Aleksander Kwaśniewski powiedział, że nie ma żadnego powodu, żeby wstydzić się za III RP tak, jak wyraził to prezydent Andrzej Duda.


"Unia Europejska jest kluczem"


- Możemy tę pozycję, którą zyskaliśmy w Europie mocno rozmienić na drobne. Żyjemy w niezwykle trudnych czasach i moim zdaniem Polska mogłaby i powinna odgrywać aktywną proeuropejską prointegracyjną rolę. Czy tak będzie - zobaczymy, mam swoje obawy, ale to byłoby największym błędem nowej ekipy rządzącej - z pozycji kraju, który wzmacnia UE przejść na pozycję kraju, który sprawia kłopoty UE - ocenił Aleksander Kwaśniewski.


- Dzisiaj Unia ma poważne kłopoty, przeżywa głębokie kryzysy, jeżeli dołożymy jeszcze jeden kryzys, kryzys polski, to musimy się liczyć, że UE będzie słabsza - powiedział Bronisław Komorowski. - Jeśli my się przyczynimy do osłabienia projektu europejskiego, to w dalszej perspektywie zostaniemy sam na sam z Rosją, która konsekwentnie dąży do dezintegracji NATO i osłabienia nurtu integracji europejskiej. Jeśli chcemy być bezpieczniejsi i silniejsi, to powinniśmy wzmacniać integrację europejską - dodał.


Aleksander Kwaśniewski podkreślił, że w obliczu jakiegokolwiek zagrożenia militarnego sami sobie nie poradzimy. - Nasza obecność w NATO daje nam siłę odstraszania ewentualnych agresorów, jak i w najgorszym wypadku, obrony z udziałem naszych natowskich sojuszników – tłumaczył były prezydent. - Unia Europejska jest kluczem. Polska nie poprowadzi sama skutecznej polityki wobec Rosji, my możemy robić to tylko będąc liczącym się członkiem Unii - dodał.

 

Kwaśniewski podkreślił, że dobrą polityką Polski wobec Unii będzie wzmacnianie Sojuszu. - Jeśli to będzie polityka boczenia się i czekania, kiedy przyjdą pieniądze z Brukseli, a my za to nic, to będzie fatalne - zaznaczył.