Posłanka Platformy Obywatelskiej odniosła się do krytycznych komentarzy ze strony PiS. Posłowie partii rządzącej chcą odwołania jej z funkcji wicemarszałka Sejmu za odebranie głosu posłowi sprawozdawcy Barbarze Bubuli z PiS. - Marszałek jest odpowiedzialny za prowadzenie obrad Sejmu, a posłowie powinni działać zgodnie z regulaminem. To prawda, że poseł ma nieograniczony czas na odpowiadanie na pytania, ale pani poseł nie odpowiadała na pytania, tylko czytała swój raport z 2013 roku. Ten raport nie odnosił się do ustawy, nad którą debatowaliśmy, i pytań posłów - tłumaczyła Kidawa-Błońska.

 

- Pani poseł dosyć długo czytała, posłowie się niecierpliwili. Nie przeszła do meritum sprawy, jest punkt regulaminu Sejmu, który mówi o prawie zwrócenia uwagi - dodała i przypomniała, że po podwójnym napomnieniu marszałek ma prawo odebrać głos. - Marszałek powinien mieć twardą rękę, ale działać zgodnie z regulaminem. Powinien egzekwować go - stwierdziła.

 

Ustawa medialna czy kadrowa?

 

Kidawa-Błońska przyznała, że Polska potrzebuje nowej ustawy medialnej z prawdziwego zdarzenia. - PiS mówi, że potrzebna jest nowa ustawa medialna i ja się zgadzam. Ale to nie jest łatwa ustawa do przygotowania - zauważyła i dodała, że sama kilkakrotnie brała udział w takich pracach.

 

O przyjętej przez Sejm nowej ustawie Kidawa-Błońska powiedziała, że nie jest to ustawa medialna. - To ustawa kadrowa - wyjaśniła.

 

Nie będzie polskiej BBC?

 

Posłanka uznała także, że nawet gdyby Platforma Obywatelska w ciągu ośmiu lat zreformowała Telewizję Polską na wzór BBC, i tak nie uchroniłoby to jej przed ingerencją ze strony partii Jarosława Kaczyńskiego. - Nie ma instytucji w kraju, na którą PiS nie podniesie ręki, jeśli będzie mieć na to ochotę - powiedziała i podała przykład Trybunału Konstytucyjnego.

 

Polsat News