Rezygnacja z konkursów przy obsadzaniu wyższych stanowisk w służbie cywilnej oraz kwestia apolityczności członków korpusu SC - te m.in. sprawy podejmowali w czwartek senatorowie w dyskusji nad nowelizacją ustawy o służbie cywilnej. Dziś głosowanie w tej sprawie.

 

"Usuwamy niepotrzebną fikcję"

 

Według szefowej kancelarii premiera, zmiany w ustawie o służbie cywilnej "to jedna z pierwszych ustaw deregulacyjnych, umożliwiających ludziom bardzo dobrze przygotowanym to, by pełnić wysokie funkcje".

 

Jak wyjaśniła  "obecnie osobę, która ma zajmować takie stanowisko najpierw ustanawia się zastępcą dyrektora departamentu bądź dyrektora generalnego i rozpisuje się konkurs, który trwa zazwyczaj około 3 miesiące".

 

- Ci ludzie i tak wykonują obowiązki kierownicze, a w blisko 70 proc. przypadków konkursy są wygrywane właśnie przez te osoby - tlumaczyła. Jej zdaniem, świadczy to o "fikcyjności konkursów", która jest "zupełnie niepotrzebna".

 

 - Ja pytam się po co, skoro mogę go od razu poprosić, powołać, bądź jeśli się sprzeniewierzy i nie będzie odpowiadał tym najwyższym kwalifikacjom, wymogom, nie wytrzyma tempa, po prostu odwołać. Stawiamy sprawę jasno i uczciwie - powiedziała Kempa.

 

"Wypowiedzenie dopiero, gdy urzędnik nie przyjmie nowej propozycji"

 

Wskazała również, że zmiany w ustawie podtrzymują gwarancje dla urzędników wynikające z ustawy o słuzbie cywilnej.

 

- Urzędnikowi mianowanemu i temu, który dojdzie do tego najwyższego stopnia musimy zaproponować inne stanowisko. Dopiero wtedy, jeśli nie przyjmie tej propozycji, wchodzi mechanizm wypowiedzenia tych warunków - zaznaczyła szefowa kancelarii premiera.

 

"Opozycja się rozleniwiła"

 

Kempa odniosła się również do zarzutów opozycji o zbyt szybkie tempo prac na nowelizacjami. - Ja rozumiem, że opozycja, która wcześniej była obozem rządzącym, rozleniwiła się i dzisiaj nie chce pracować nawet w trybie 24-godzinnym. To jest jej problem - powiedziała.

 

Zaznaczyła, że opozycja powinna "przestawić się na tory bycia opozycją konstruktywną". -  Widzę, że wiele naszych rozwiązań nie doczytują i stad błędne pytania, które kierują - dodała.