Akcję zbierania nietrafionych prezentów juz po raz piąty organizuje Jasnogórski Punkt Charytatywny. Zainspirował ją przed kilkoma laty list czytelnika wysłany do tygodnika katolickiego "Niedziela".

 

Misiów i skarpetek pod dostatkiem

 

"Z wielu podarków ucieszymy się, ale pewną część rzucimy w kąt. Nie będą nam potrzebne, bo szalików, skarpetek, pluszowych misiów, lalek czy innych zabawek mamy już pod dostatkiem, nie wspominając o słodyczach, których spożycie w trosce o zdrowie powinniśmy ograniczać" - pisał Bolesław Twaróg z Tychów.

 

Pomysł podchwycił opiekun Jasnogórskiego Punktu Charytatywnego ojciec Szymon Botul. - Nieraz przecież zdarza się, że w ramach świątecznego prezentu otrzymujemy coś, co nie jest nam potrzebne. W nas nie wywołuje to entuzjazmu, ale są ludzie, dla których będzie to powodem do dużej radości. Nie czekamy na rzeczy wielkie, czy wartościowe, ale bardziej na to, co jest praktyczne i przydatne w każdej rodzinie i w każdym domu - zauważył.

 

Paczki, które pomagają

 

W poprzednich edycjach akcji na Jasną Górę ludzie przynosili bądź przesyłali paczki z ubraniami, zabawkami, kosmetykami oraz wieloma innymi drobiazgami. Jak podkreśla ojciec Botul, chodzi nie o ilość darów, ale przede wszystkim o umiejętność dzielenia się z innymi, bardziej potrzebującymi oraz o życzliwość, jaka wytworzyła się wokół tej inicjatywy.

 

Nietrafione prezenty można przekazywać osobiście do siedziby Punktu Charytatywnego na Jasnej Górze, a także wysyłać pocztą na adres: o. Szymon Botul, ul. O. A. Kordeckiego 2, 42-225 Częstochowa.

  

PAP