56-letni Mariusz Marasek to historyk i socjolog. Był posłem I kadencji (1991-93) z listy ZChN (Zjednoczenie Chrzescijańsko-Narodow)  a potem Akcji Polskiej, której liderem był obecny szef MON. Był też wiceprzewodniczącym sejmowej komisji obrony narodowej.

 

W latach 2006 - 2008 był członkiem Komisji Weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych i dyrektorem ośrodka szkolenia kontrwywiadu wojskowego. Przez dwie kadencje był radnym miejskim w Skierniewicach, jest także współzałożycielem i prorektorem Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Humanistycznej w Skierniewicach.

 

Słowackie MON: zmian nie konsultowano

 

Jak informuje Radio Zet, o wstrzymanie "wszelkich niestandardowych działań podjętych w sprawie Centrum" zaapelował w liście do polskiego MON słowacki minister obrony Martin Glváč. List dotyczy działań wobec wspólnie tworzonego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu.

 

"Centrum nie jest jednostka podległą ani częścią organizacyjną MON. To inicjatywa 10 państw członkowskich NATO(…). Jest to niezależna międzynarodowa instytucja, w której jakiekolwiek zmiany powinny być wdrażane zgodnie z międzynarodowymi porozumieniami" - podkreśla słowacki minister. Zaprzecza też, że nocne wejście na teren centrum było konsultowane ze stroną słowacką.

 

Polskie MON: zmiany dotyczą tylko polskiego personelu

 

W odpowiedzi polski resort obrony poinformował, że  podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski skontaktował się z ministrem Martinem Glváčem i "zapewnił go, że wszelkie działania, podejmowane przez kierownictwo polskiego MON dotyczą wyłącznie polskich pracowników, którzy utracili dostęp do informacji niejawnych, a tym samym możliwość pracy w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO".

 

Wiceminister powiedział też słowackiemu ministrowi, że nie były, nie są i nie będą podejmowane żadne działania dotyczące personelu strony słowackiej.

 

Nocne wejście

 

W nocy z 17 na 18 grudnia do siedziby centrum weszli Piotr Bączek, nowy szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego  oraz Bartosz Misiewicz, rzecznik i szef gabinetu politycznego MON wraz z m.in. żandarmerią wojskową. W ten sposób  MON zmieniło kierownictwo Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO.

 

Premier Beata Szydło oceniła wówczas, że to nic nadzwyczajnego. Opozycja mówiła o skandalu, po którym Polska traci wiarygodność w Sojuszu. NATO uznało, że to sprawa dla polskich władz, bo centrum nie jest jeszcze akredytowane przy NATO.

 

Tydzień przez zdarzeniem minister obrony narodowej odwołał dotychczasowego pełnomocnika ds. utworzenia Centrum - płk. Krzysztofa Duszę. Płk Dusza stwierdził wtedy, że uważa odwołanie za nieskuteczne, bo nie otrzymał decyzji ministrów obrony Polski i Słowacji, a taki jest wymóg. Nie ma również - jak argumentował - opinii Komitetu Sterującego, ciała nadzorującego całość działań CEK, w którego skład wchodzi 10 krajów. Były szef Centrum uważa, że działania MON i SKW przeciw niemu i personelowi CEK były bezprawne; zapowiedział skierowanie sprawy do sądu.

 

Nie podlega wojskowym strukturom NATO

 

Porozumienie o utworzeniu natowskiego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu (NATO Counter Intelligence Centre Of Exellence) zostało podpisane pod koniec września w siedzibie sojuszniczego dowództwa ds. transformacji (ACT) w amerykańskim Norfolk. Kwatera główna Centrum ma się znajdować w Krakowie, część obiektów ulokowano na Słowacji, by wykorzystać tamtejszy ośrodek poligonowy.

 

Poza Polską i Słowacją, które zostały państwami ramowymi, w powołanie Centrum włączyły się Czechy, Litwa, Niemcy, Rumunia, Słowenia, Węgry i Włochy.

 

Zadaniem tego typu centrów (polsko-słowacki ośrodek to 24. tego typu placówka), które nie podlegają wojskowym strukturom dowódczym NATO, jest ćwiczenie i edukacja specjalistów w krajów członkowskich i partnerskich, opracowywanie doktryn, praktyczne wykorzystanie dorobku ćwiczeń, i poprawa zdolności do sojuszniczego współdziałania.

 

Specjalności dotychczas działających centrów to m.in. obrona przed terroryzmem, medycyna wojskowa, żandarmeria, specyficzne operacje jak działania w niskich temperaturach, wojna w górach, połączone operacje morskie, wojna minowa.


PAP