We wtorek wieczorem za wnioskiem o odrzucenie projektu budżetu na 2016 r. w pierwszym czytaniu było 206 posłów, przeciw głosowało 234, a jeden się wstrzymał.


Za wnioskiem zagłosowali posłowie PO, Nowoczesnej, PSL i większość klubu Kukiz'15. Przeciw był PiS, dwóch posłów Kukiz'15 (Kornel Morawiecki i Małgorzata Zwiercan) i dwóch niezrzeszonych (Jan Klawiter i Janusz Sanocki). Wstrzymał się poseł Ryszard Galla, który do Sejmu dostał się z listy mniejszości niemieckiej.

 

Szałamacha wpłaci do budżetu 10 tys.


Minister finansów Paweł Szałamacha zadeklarował wcześniej, że jeżeli deficyt w 2016 r. przekroczy założony poziom, to wpłaci 10 tys. zł na budżet państwa. Namawiał do tego także szefa klubu PO Sławomira Neumanna.


Minister odnosił się do zarzutów opozycji, iż prognozy co do spodziewanej przyszłorocznej inflacji na poziomie 1,7 proc. oraz wzrostu PKB o 3,8 proc. są zawyżone i nierealne. Szałamacha powiedział, że dziwi się poprzedniej koalicji PO-PSL, która właśnie takie założenia chciała zaproponować w projekcie budżetu kilka miesięcy temu.

 

Ekspresowe czytanie kompromisu


We wtorek Sejm przeprowadził pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2016 r. Trwało ono siedem godzin. Klub PiS przekonywał we wtorek w Sejmie, że projekt budżetu na 2016 r. jest kompromisem między celami ekipy rządzącej a tym, co pozostawili poprzednicy. Kluby PO, PSL, Kukiz'15 i Nowoczesna odniosły się do niego krytycznie, dowodząc, że oznacza zadłużenie państwa.


Projekt przyszłorocznego budżetu zakłada, że deficyt budżetowy nie przekroczy 54,7 mld zł; wzrost PKB wyniesie 3,8 proc.; średnioroczna inflacja - 1,7 proc.; a deficyt sektora finansów publicznych spadnie do 2,8 proc. PKB.


Prace w komisjach mają potrwać nie dłużej niż do 18 stycznia 2016 r.

 

PAP