Stanowisku klubu PiS przedstawił Marek Suski. - Prawo i Sprawiedliwość przedłozyło projekt, który ma ucywilizować sytuację, która występuje w mediach publicznych. PiS proponuje, żeby tak jak w innych spółkach skarbu państwa, odpowiedzialność za zarządy i rady nadzorcze była na ministrze skarbu. Wszędzie tak jest i to jest norma, która jest w tym wypadku złamana - mówił poseł.

 

- Wczoraj w gorącej debacie podnoszono wiele zarzutów do tej zmiany. Że to kolejny zamach PiS, że to upolitycznienie, różnego typu zarzuty. Ta zmiana nie ma na celu wyeliminowania wszystkich nieprawidłowości, które były w polskich mediach publicznych, ale przygotowanie dobrej zmiany, która sprawi, że będą to media narodowe, uczciwe, rzetelne, wytykające błędy wszystkim, również rządzącym - kontynuował.

 

- Chcemy, żeby polskie media służyły polskiemu społeczeństwu. Nie, żeby były tubą partii rządzącej. (...) Telewizja Publiczna była kwaterą kłamstwa, której dziś bronie w sposób symultaniczny, była siedliskiem resortowych dzieci, siedliskiem nominatów politycznych, często mówiących, że są dziennikarzami, a tak naprawdę wypełniającymi misję promocji Platformy i PSL - dodał i zaapelował o poparcie projektu.

 

Szwagier do zarządu TVP

 

- Muszę przyznać, że wczorajsza noc i dzisiaj przejdą do historii parlamentaryzmu. Mediami się wszyscy interesują, czyli pewnie będą echa tej debaty. Chcę powiedzieć, że coś, co się nie udało Robertowi Kwiatkowskiemu i Włodzimierzowi Czarzastemu, udało sie obecnej grupie trzymającej władzę. Jak oni to zrobili i to w ciągu jednej doby? - pytała w kontekście zmian w ustawie medialnej w trakcie debaty Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO.

 

- Z bliżej nieznanych mi powodów poseł Suski jest przekonany, że TVP była kwaterą kłamstwa, jak to nazwał. Chcę powiedzieć, że kwaterą kłamstwa TVP była po waszej równie ekspresowej ustawie w 2005 roku, kiedy, jak wykazano, trzech kolejnych prezesów miało PiS i może nienajlepiej było tej telewizji - dodała.

 

- Ten projekt likwiduje sposób wybierania władz spółek medialnych, który stanowił dość dobrą tamę oddzielającą media od świata polityki i świata partii. W ustawie obecnie obowiązującej ten mechanizm powoływania władz zasługiwał na utrzymanie i uwagę. To państwo likwidujecie. W zamian mamy decyzje ministra skarbu, który powołuje i odwołuje członków rad nadzorczych jak i zarządów, w dodatku nie wiadomo na jaki czas, nie wiadomo kiedy mógłby ich odwołać, z jakich powodów, ani jakim kryteriom odpowiadają ci powołani - tłumaczyła Śledzińska-Katarasińska.

 

- Nie ma nic o ich ewentualnym członkowstwie w partii, wykształceniu, konflikcie interesów, nic. Minister skarbu po prostu wybiera. To może być kolega, szwagier, przyjacieł. Jedno musi być na pewno: musi być związany z PiS - podsumowała.

 

"Niska jakość audycji"

 

Klub parlamentarny ruchu Kukiz'15 reprezentował Piotr Liroy-Marzec. - Wnioskodawcy postawili nas w trudnej sytuacji. Jako ugrupowanie obywatelskie wierzymy, że w demokracji potrzebne są silne i demokratyczne media publiczne. Klasyczny wzór to brytyjska BBC. Proponujecie dziś tylko protezę. Wymiana władz mediów nie jest oczekiwaną dobrą zmianą. Z drugiej strony obecna stronniczość i niska jakość audycji jest nie do zaakceptowania. W mediach publicznych jest kasta magnatów zarabiająca wielkie pieniądze, a ludzi tworzących te media przesuwa się na umowy śmieciowe. Najwyższy czas z tym skończyć - apelował Marzec.

 

- Klub Kukiz'15 wstrzyma się od głosu i da PiS kredyt zaufania. To oczekiwanie na systemową propozycję zmian. Potrzeba nowej ustawy abonamentowej, nowego umocowania systemowego publicznego radia i telewizji. Oczekujemy szeroko zakrojonych konsultacji z uwzględnieniem nie tylko sił politycznych, ale i organizacji zawodowych, artystów i twórców - dodał i złożył poprawkę gwarantującą tymczasowość przyjętego rozwiązania.

 

"Dobry humor mocodawcy"

 

- Nowa ustawa nie jest żadną nowelizacją, nie reguluje niczego poza sprawami kadrowymi - mówił w imieniu Nowoczesnej Grzegorz Furgo i przypomniał, że poprawki proponowane przez jego klub zostały odrzucone. Jedną z nich była kadencyjność prezesa TVP. - Prezes, który nie zna dnia ani godziny, nigdy nie będzie myslał o długofalowej strategii. Będzie zabiegał o trzymanie mocodawcy w dobrym humorze, bo zły może się wiązać z odwołaniem ze stanowiska - tłumaczył.

 

- Ustawa jest zła i niemądra. Jedynym celem jest przejęcie mediów w 48 godzin bez patrzenia na konsekwencje. To jest przerażające - podsumowal i zapowiedział, że jego klub nie poprze projektu.

 

Historia zatacza koło

 

- Życzę dobrze Polsce, więc życzę, żeby te założenia, które posłowie PiS zrealizowali, ale pamiętamy 2005 rok. Ustawę medialną zmieniono w 48 godzin, a opublikowano ją w sylwestra. Ta historia po dziesięciu latach zatacza koło - mówiła Andżelika Możdżanowska z PSL.

 

- Zamiast wielkiej reformy mamy do czynienia z ustawką kadrową. Jesli media będą miały charakter narodowy, to jestem przekonana, że całe społeczeństwo zdecydowałoby się na płacenie abonamentu. Ale jeśli będą w wydaniu TVP-PiS, tylko elektorat PiS będzie chciał je oglądać. Czy wszyscy wyborcy będą musieli płacić abonament? - pytała. Jej klub odrzuci projekt w całości.

 

Bój o media państwowe

 

W środę rano połączone komisje kultury i skarbu państwa zarekomendowały do projektu kilka poprawek, z których najważniejsza - autorstwa PiS - wykreśla wymóg posiadania polskiego obywatelstwa przez członków zarządów TVP i PR. Pozostałe zaakceptowane poprawki mają charakter doprecyzowujący i legislacyjny.

 

Poparcia nie uzyskały poprawki zgłaszane do regulacji przez opozycję - posłów PO i Nowoczesnej, które dotyczyły wykreślenia zmian zawartych w poszczególnych artykułach regulacji.

 

Projekt nowelizacji, której projekt złożyli w Sejmie posłowie PiS, oprócz wygaśnięcia mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia z chwilą wejścia w życie zmian, zakłada m.in. zmniejszenie liczebności rad nadzorczych spółek medialnych, a także powoływanie ich nowych organów przez ministra skarbu państwa "do czasu wprowadzenia nowej organizacji mediów narodowych".

 

Projektowana nowelizacja to - jak powiedział wcześniej wiceminister kultury odpowiedzialny za reformę mediów Krzysztof Czabański - pierwszy krok zmierzający do "naprawy mediów publicznych". W drugiej kolejności, w marcu lub kwietniu, PiS chce uregulować strukturę mediów i przekształcić je ze spółek w instytucje kierowane jednoosobowo przez dyrektorów oraz zmienić sposób ich finansowania przez zastąpienie abonamentu opłatą audiowizualną ponoszoną przez wszystkich podatników.

 

Podczas przeprowadzonego we wtorek wieczorem pierwszego czytania projektu opozycja krytykowała projektowane zmiany.

 

Polsat News, PAP